środa, 18 kwietnia 2012

Rozdział dziewiętnasty

PAULIN.
Od dwóch dni w domu panowała okropna atmosfera.Wszyscy byli przygnębieni,czasem cicho popłakiwali w pokoju.Zayn wpierw nie chciał uwierzyć w śmierć swojej dziewczyny,ale gdy w końcu w telewizji było o tym to uwierzył.Zamknął się w sobie.Trasa koncertowa została odwołana.Mamy żałobę.To wszystko jest takie okropne..Nigdy nie sądziłam,że coś takiego może się przytrafić akurat nam.Akurat JEJ.Nadal się z tym nie pogodziłam.W dodatku jestem w ciąży.Nie wiem jak sobie poradzę..
NIALL.
Na pogrzebie wszyscy płakaliśmy.Było pełno paparazzi,ale Zayn ich wygonił.Przynajmniej próbował.Na koniec uroczystości w siódemkę zostaliśmy przy grobie.Jeszcze nie dawno Gabriel była z nami,wygłupiała się itp.A teraz leży tam..pod ziemią.I już nigdy nas nie zobaczy.
-Chodźmy już..- powiedziałem do wszystkich,kiedy zaczęło być mroźno.
-Wy idźcie -  usłyszałem cichy głos Zayna,a w jego oczach kolejne łzy.Liam położył czerwoną różę na pomniku,a Zayn..On nadal siedział w bezruchu.
LIAM.
Okropnie było patrzeć na to wszystko.Na cierpienie Zayna,zresztą Gabriel też była mi bardzo bliska.Jak siostra..może nawet coś więcej? Ale,nie..Ja mam Daniell,kocham ją nad życie.Ona miała Zayna,on miał ją.Przez tą jedną kłótnię,przez ten cholerny samolot,wszystko się spieprzyło! Po części,może i tak miało właśnie być?Ale,czemu ona?
ZAYN.
 Codziennie miałem koszmary.Nie dawało mi spokoju,że Gabriela leży w zimnym grobie,w ziemi.Ciągle śniła mi się jej śmiejąca twarz,która potem przeradzała się w potwora.To było okropne.W gazetach ciągle pisało o losach One Direction.Wkurwiające.Reporterzy nigdy nie dadzą nam spokoju,tak? Nawet w tak okropnym czasie..To chore. Mam cholerną świadomość,że to wszystko moja wina.Bo to w sumie jest moja wina.Wizyty u psychologa nie pomogły..Najwyraźniej sam muszę się z tym uporać.                                             


~ trzy lata później ~
Żałoba chłopaków trwała rok.Potem znowu zaczęły się koncerty,wywiady i sesje zdjęciowe,oraz tego typu rzeczy.Chłopcy nadal się pogodzili się z świadomością straty bliskiej osoby.Wiadomo,każdemu byłoby ciężko.Sześć miesięcy po śmierci Gabrieli,Karina urodziła dziecko,które nazwali na cześć zmarłej.Była to dziewczynka.
Harry po dwóch latach w końcu odnalazł drugą połówkę.Szatynkę o brązowych włosach i zielonych oczach.Jego ideał.Nazywała się Samara.Gdzieś na dnie serce,czuł pustkę i szczerze uczucie do Gabriel,ale nic nie dało się zrobić.Liam wraz z Daniell pobrali się tydzień temu.Mieli piękny ślub,a owocem ich miłości stał się skarb.Jak się pewnie domyślacie było nim dziecko.A tak właściwie bliźniaki.W życiu Niall coś się zmieniło.Najważniejsza dla niego była Karina no i Gabriel.Dwie najbardziej ważne i potrzebne osoby w jego życiu,otóż na drugim miejscu nadal królowało jedzenie..Louis kręcił zaczął spotykać się z Cher - koleżanka z x-factora.Na początku zwykłe koleżeństwo,jednak po czasie przerodziło się to w prawdziwe uczucie..A co z mulatem? Zayn nadal starał się odwiedzać grób przynajmniej dwa razy w tygodniu.Zawsze na pomniku kładł piękne czerwone róże.Znak miłości..wiecznej? 
Miał przeczucie,że śmierć ukochanej to jego wina,ale kto mógł przewidzieć katastrofę? Nikt.Po prostu..Wiele dziewczyn próbowało zdobyć serce chłopaka 'pocieszając' go po stracie najbliżej osoby,jednak Malik nie dał za wygraną.Pozostał wierny jedynej kobiecie jego życia..

czwartek, 12 kwietnia 2012

Będzie epilog : )

Tak,tak :D Postanowiłam,że napiszę jeszcze epilog :  ) Tak jak prosiliście : ) Postaram się dodać go jutro,lub pojutrze ; ) 

środa, 11 kwietnia 2012

Rozdział osiemnasty

Siedziałam już w samolocie.Nie czułam się w nim pewnie.Nienawidzę latać,zawsze boję się tych wypadków powietrznych,itp.To okropne.Usadowiłam się na miękkim fotelu i czekałam co będzie dalej.Chcę trochę odpocząć od rzeczywistości.Taaak,przyda mi się to! Obok mnie usiadła jakaś kobieta z małym dzieckiem.Zapięłam pasy i przymknęłam delikatnie oczy.Zasnęłam.
ZAYN.
Poszedłem do swojego pokoju.Ciągle zastanawiałem się gdzie może być Gabriel.Jestem pewny,że robi to tylko po to,żebyśmy się wszyscy martwili i żebym jej wybaczył,ale tak łatwo nie będzie.Fakt kocham ją,ale niech trochę zawalczy.Czemu zawsze ja muszę to robić? 
PAULIN. 
W domu panowała napięta atmosfera.Wszyscy chodzili bez sensu po domu.. Harry najbardziej się martwił i ja.Ciągle moje oczy były wilgotne od łez.
-Odnajdziemy ją - pocieszał mnie Harry.Jednak wiedziałam,że to tylko głupie gadanie..i tyle.
Tak bardzo chciałam z nią porozmawiać.Nagrałam jej tysiące wiadomości na pocztę,ale ona dalej nic..
GABRIEL.
Obudził mnie płacz dziecka.Przetarłam oczy i zobaczyłam,że kobieta siedząca obok mnie z małą dziewczynką zalana jest łzami.
- Przepraszam,mogę jakoś pomóc? Coś się stało?  - zapytałam kobity.
Jednak ona nie musiała mi odpowiadać.Wszyscy wokół panikowali i lamentowali.Małe dzieci płakały,inne nie wiedziały co się dzieje.Starsze panie modliły się.Zdałam sobie sprawę o co chodzi.Samolot rozbije się.Miałam same pesymistyczne myśli w głowie i tak cholernie żałowałam,że opuściłam przyjaciół.Serce bardzo mi łomotało i źle się czułam.Było mi niedobrze.Samolot przekrzywiał się.Ostatnia szansa by skontaktować,pożegnać się z przyjaciółmi.
- Halo? - usłyszałam zaniepokojony głos Paulin -  Wreszcie się odezwałaś! Chłopaki ! 
-Jestem w samolocie,najprawdopodobniej umrę - dziwnie to musiało brzmieć,ale miałam mało czasu - Ja..żałuje tego wszystkiego i przepraszam za wszystko.Kocham was - powiedziałam,a łzy ściekły mi po policzkach.Telefon wypadł mi z ręki i straciłam przytomność.Poczułam jak samolot spada..
NIALL.
Paula była cała roztrzęsiona,kiedy nam opowiadała.Wszyscy nie wiedzieliśmy czy to prawda,czy Gabriel po prostu żartuje,jednak przejmowaliśmy się.Po północy zasnęliśmy,chodź było trudno.Rano Lou zwołał nas na dół.Kiedy wszyscy zasiedliśmy przed telewizorem,prezenter opowiadał o czymś : 
- Wczoraj koło godziny 18 : 36 samolot ' Last Night ' rozbił się w okolicach morza czerwonego.Nikt nie przeżył.Wszyscy zmarli na miejscu.Dziś rano odbędą się przeszukiwania pokładu samolotu i szukania szczątek..
Reszty nie trzeba było nam mówić.Ona nie żyła..Gabriel umarła.
                                                            ***
Tak,wiem drastyczne zakończenie mojego opowiadania,ale musiałam coś wymyślić.Tak to ostatni rozdział na tym blogu.Dziękuję wszystkim za czytanie,komentowanie.JJESTEŚCIE NAJLEPSI ! :* . I żegnajcie! ; ) 

piątek, 6 kwietnia 2012

Rozdział siedemnasty

Moje usta spotkały się z wargami Harrego.Nie chciałam tego,ale tak wyszło..To była tylko chwila,moment,a zdradziłam mojego chłopaka - Zayna.
-Przepraszam - usłyszałam głos Harrego.Popatrzyłam na niego - Nie powinienem tego robić..wybacz - powiedział lokowaty i pobiegł schodami na górę.
Stałam chwilę w bezruchu,a łzy zbierały mi się w oczach.Powoli ruszyłam do mojego pokoju.
Wzięłam do ręki gitarę i zaczęłam cicho na niej brzdękać,kiedy do domu ktoś przyszedł.
-Kto tam? - krzyknęłam łamiącym się głosem.
- Zgadnij! -  krzyknął głos z przedpokoju.To był Louis.
-Lou,wiem,że to ty.Gdzie reszta? - zapytałam.
- Niall jest jeszcze w aucie z Paulą,Liam pojechał do sklepu,Zayn w szpitalu.
-Okej..
Wieczorem nie mogłam w ogóle zasnąć.Ciągle przewracałam się z boku na bok.
-Długo jeszcze będziesz się wiercić? - otworzyłam oczy.W moim pokoju stał Liam.
- Nie mogę spać..- powiedziałam.
Chłopak przysiadł na łóżku i przytulił mnie.
-Wiem,co zrobił Zayn - ciekawe kto mu powiedział? no,super.Teraz już wszyscy wiedzą - On lubi się wygłupiać.Na pewno nie wiedział,że to Cię tak zaboli..Wybacz mu.
- Nie chcę o tym rozmawiać Liam.To za świeża rana.. - powiedziałam i odwróciłam się na drugi bok.Już po chwili znużył mnie sen.Na moim łóżku wciąż leżał Payne.Chyba zasnął,tak jak ja.
Delikatnie podniosłam się i popatrzyłam za okno.Była śliczna pogoda..Szkoda,że te wakacje tak dziwnie się rozwinęły.
- Witajcie! - to był głos Malika.Więc,tak szybko wrócił do domu?  Po chwili moje drzwi zaskrzypiały i zobaczyłam w nich sylwetkę mulata.Cały był uśmiechnięty,a w ręce trzymał bukiet róż + tulipanów.Kiedy chłopak zobaczył Liama,na jego twarzy pojawił się grymas.
- Co on tu robi? - powiedział Zayn i wskazał palcem na Payna,który właśnie się obudził.
- Czy Ty mnie zdradziłaś? - ciągnął dalej Malik.
- Nie.To nie tak - próbowałam się usprawiedliwić,ale Zayn upuścił bukiet kwiatów i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami.
- To nie twoja wina.. - powiedziałam do Liama,który już miał coś powiedzieć.
-Właśnie,że moja..Przepraszam! - rzucił i wybiegł z pokoju.
Poszłam do łazienki i przemyłam twarz.Nadal byłam cała czarna na twarzy od wczorajszego tuszu.A może by tak wrócić do Polski? Wszystko byłoby okej.Nie przytłaczały by mnie te wszystkie sprawy. Zadzwoniłam do mamy .
- Cześć córciu ! - krzyknęła do słuchawki szczęśliwa mama - Tak dawno nie rozmawiałyśmy? Co u Ciebie? Opowiadaj! Jak ten nowy film? 
-Cz-eeść - powiedziałam załamanym głosem - Wszystko dobrze..Tylko,zastanawiam się,czy nie lepiej będzie jak wrócę do Polski..
- Coś się stało,tak?
-Nie,nic..Po prostu tęsknie za wami - skłamałam - dziwnie się czuję za granicą.
- Musisz się przyzwyczaić.Jesteś tam dopiero parę tygodni.
- Czekaj,muszę kończyć,potem zadzwonię pa!  - powiedziałam i rozłączyłam się.
Wyszłam z pokoju i zobaczyłam TO. Zayn całował się z jakąś tapeciarą.Łzy mimowolnie napłynęły mi do oczu.
-Czemu to robisz? - krzyknęłam do mulata - Nie masz już dość? Nie zdradziłam cię z Liamem! Nigdy! - dokończyłam i wbiegłam do pokoju. Szybko zamknęłam drzwi i wyciągnęłam walizkę spod łóżka.Otworzyłam szafę i zaczęłam wrzucać do walizki wszystkie moje ubrania itp.Po godzinie byłam spakowana.Napisałam jeszcze krótki list,wyjaśniający moje zniknienie i zostawiłam go u mnie na stole.Potem wyszłam przez okno,gdzie czekała na mnie taksówka.


HARRY.
Po śniadaniu postanowiłem zajrzeć do Gabriel.Zapukałem,jednak nikt nie odpowiedział.
Postanowiłem,że sam otworzę drzwi.Kiedy wszedłem do pokoju,łóżko było ładnie pościelone,a szafy pootwierane.Nie było w nich żadnych ubrań,w ogóle w pokoju niczego nie było co należało do Gabriel.Moim oczom ukazał się jedynie biały kawałek papieru.
Zawołałem resztą i przysiadłem na łóżku.Kiedy wszyscy zbiegli do mnie na dół,zaczołem czytać.
,, Gdy będziecie czytać ten list,mnie już pewnie nie będzie.Nie martwcie się o mnie i nie szukajcie mnie.Muszę odpocząć.Mam wszystkiego dość.Te sprawy mnie przytłaczają.Może,wrócę do Polski,może wrócę do was.To zależy od sytuacji.Teraz chcę spokoju.Te wakacje były wspaniałe.Nigdy tak dobrze się nie bawiłam.Bardzo się cieszę,że was poznałam.Jesteście prawdziwymi przyjaciółmi.Dziękuję Wam.
Mam nadzieję,że Pauli urodzi się śliczne dziecko i razem z Niallem,dobrze je wychowają.Pasujecie do siebie! Mam nadzieję,że nie będzie pomiędzy Wami kłótni.
Nie zmieniajcie się! Wszyscy jesteście genialni,tacy jacy jesteście teraz.Życzę Wam szczęścia w życiu itp. A i Zayn.Nigdy Cię nie zdradziłam.Kochałam tylko Ciebie. Gabriel '.
Kiedy skończyłem czytać wszyscy wbili we mnie wzrok.
- Myślisz,że ją jeszcze zobaczymy? - powiedział Malik ze spuszczoną głową.
- Nie wiem..- odpowiedziałem i zgniotłem list w małą kulkę.
                                                           ***
To macie 17 rozdział :D Trochę dramatyzmu itp. ale coś trzeba w końcu napisać :D. 
Postaram się dociągnąć do 20 rozdziału :D. Trzymać się : ) 

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

To chyba koniec :c

Dobiłam już do 16 rozdziału :D . Fajnie mi się tu pisało i bardzo się cieszę,że tyle osób czytało tego bloga : ) Teraz długo mnie tu nie było..i trochę się pozmieniało.Nie wiem,czy jest dalszy sens prowadzić tego bloga..Jeszcze się zastanowię,ale to już chyba koniec. : ) 
Pozdrawiam wszystkich : ) :*

niedziela, 18 marca 2012

Rozdział szesnasty

Stałam nieruchoma przed gliniarzem.Jak to Zayn..Strzelanina? O  co tu chodzi w ogóle..
Harry nadal mnie obejmował.Potrzebowałam tego.Widziałam,że Hazza sam ledwo trzyma się na nogach ale i tak mnie pociesza.
-dziękuję - wyszeptałam.
On tylko popatrzył na mnie z bladym uśmiechem i otarł moje łzy.
- W jakim szpitalu on przebywa? -zapytał Liam.Udawał twardego,ale po jego oczach,ba po jego minie było widać,że nie jest okej.
- W szpitalu Mareckim,na razie odwiedziny są zabronione - odpowiedział policjant.Zaczął coś jeszcze nawijać,a potem wyszedł.
-Jedźmy do niego -zadecydowałam,a inni przytaknęli mi.


***
W szpitalu nie było tłumów,nawet lepiej.Usiadłam na zielonym plastikowym krzesełku,a koło mnie usiadła Paula.Gadałyśmy chwilę.Przez cały ten czas ona była przy mnie i wspierała mnie.
Nawet nie wiedziałam jak jej się odwdzięczyć.Z sali w której ponoć przebywał mój chłopak wyszła pielęgniarka.
-Co z nim? - powiedziałam i podbiegłam do niej.
-Nie mogę udzielać informacji - odpowiedziała chłodnym tonem.
-Proszę..To mój chłopak,jestem dla niego jak rodzina - starałam się ją przekonać.Zdawało się,że była nie ugięta,ale jednak udało mi się ją namówić.
- Ale pamiętajcie ! Tylko na chwilkę,on jest przemęczony..- powiedziała pielęgniarka i otworzyła nam drzwi.Ja i reszta od razu wbiegliśmy.
- Jak dobrze Cię widzieć ! - powiedziałam a łzy spłynęły po mojej twarzy.Zayn leżał na metalowym łóżku z bandażami..Okropny widok.On nic nie zrobił,a spotkało go takie coś..Akurat jego.
Podeszłam do jego łóżka i pogładziłam go po twarzy.
-Kim jesteś? -zapytał.Serce mi zamarło.Tak jakby mnie coś poraziło.
- Ty..Ty mnie nie pamiętasz? -zapytałam,a on pokiwał głową.Zamknęłam oczy i mimowolnie obfite łzy ściekły po moich policzkach.Wybiegłam z pokoju.
-Poczekaj! - to był głos Harrego.
- Harry,on mnie nie pamięta..
- Na razie! Dopiero się przebudził.Wszystko wróci do normy nie martw się - powiedział chłopak i przytulił mnie.
- Nic nie wróci do normy,nic.
Harry złapał mnie za rękę i razem wróciliśmy do pokoju.Mulat patrzył na nas zaciekawionym wzrokiem.Paula z Liamem tłumaczyli mu co się wydarzyło i kim dla niego są..i kim ja dla niego jestem.
- Więc ja z tobą chodziłem? - zapytał i spojrzał na mnie.
- Tak..Nic nie pamiętasz? W ogóle? -zapytałam z nadzieją.
- Niestety..Nie chcę,żebyś płakała prze zemnie.Straciłem pamięć,po prostu..Nie wiem co teraz będzie,więc lepiej zerwijmy.
Popatrzyłam na niego.To już nie był ten sam chłopak.
- Przemyśl to - powiedziałam.
- Już postanowiłem - odpowiedział.
Nagle Paulin skrzywiła się na twarzy i zsunęła z krzesła.
- Co jest?  -zapytał Niall i podbiegł do niej.
- Boli..- wysyczała przyjaciółka.
Pobiegłam szybko po lekarza.Po drodze znalazłam pielęgniarkę i poprosiłam o pomoc.Po chwili Paula była przewieziona na jakąś salę.Teraz nie liczył się Zayn,tylko ona.Siedziałam przed salą z Niallerem godzinę.Przez ten czas oboje się pocieszaliśmy i wspieraliśmy.W końcu lekarz zadecydował,że możemy ją odwiedzić..Dziś dwie osoby z naszej grupy w szpitalu.Zbieg okoliczności?
W sali Paula nie wyglądała na smutną,a raczej na szczęśliwą i to bardzo.
- Wszystko w porządku? Tak się martwiłem ! - powiedział Niall i zaczął przytulać Paulin.
- Tak..Ja..Ja jestem w ciąży - powiedziała Paula i popatrzyła na nas nie pewnie.Wmurowało mnie.
A więc koniec szaleństw? Koniec tego dzieciństwa ?! Od razu zrobiło mi się przykro.W Londynie ja no i Niall byliśmy najważniejsi.A teraz to się zmieni,ale z drugiej strony,ona tego chce i jest szczęśliwa.Więc może dobrze.Uśmiechnęłam się i wydukałam : 
- Gratuluję!
Niall nadal patrzył z otwartą buzią na dziewczyną.Po chwili zaczął krzyczeć i rzucił się na Paulę z uśmiechem wołając : Będę ojcem ! Będę ojcem.
Postanowiłam zostawić ich samych,a niech się sobą nacieszą.Poszłam do pokoju Zayna i powiedziałam im wiadomość.Wszyscy pobiegli do Paulin.Zostałam sama z Malikiem.
-Więc jak się czujesz? -zapytałam ze spuszczonym wzorkiem.
- Ujdzie..Ale,wiesz co? - powiedział z uśmiechem.Pierwszy raz odkąd byłam z nim w szpitalu - Żartowałem - krzyknął i wyszczerzył się - Nie straciłem pamięci..Wykorzystałem chwilę,no chodź tu.Stęskniłem się - wyciągnął z moją stronę ręce,by mnie przytulić.Popatrzyłam na niego krzywo i odwróciłam się.
- Jak mogłeś.. - powiedziałam i wybiegłam z sali, prosto do drzwi wejściowych.Na polu była ulewa.Biegłam przed siebie.
- No weź poczekaj - krzyczał za mną Loczek.
Jak na jego zawołanie moja szpilka pękła.A tak lubiłam te buty.. Usiadłam na krawężniku i czekałam na Harrego,bo co innego do roboty mi pozostało?
-Powiedział Ci? - spytał.Pokiwałam głową - też się przed chwilą dowiedziałem.Nie przejmuj się,Zayn tak lubi zażartować,ale teraz mu głupio.
- Nieważne.W ten sposób się nie żartuje - powiedziałam - wybacz,jestem zmęczona więc..
Wstałam i na boso zmierzałam chodnikiem do domu.
- Przestań,zaniosę Cię.Stopy sobie obedrzesz - powiedział Harold i wziął mnie na barana.
-Wstawaj śpiochu - otworzyłam oczy.Byliśmy już pod domem,najwyraźniej usnęłam na Harrym.
W końcu miał tak wygodne plecy..
- Dobranoc - powiedział chłopak i uśmiechnął się - śpij dobrze - buziak z policzek o ten wzrok.
Poczułam jego dłonie na moim plecach,a Hazza zbliżał się coraz bardziej.
-Nie mogę - powiedziałam,ale mimowolnie zamknęłam oczy i stało się.
                                                                 ***
Dobra,nie wyszedł mi ten rozdział,ale co tam niech już będzie : ) 









czwartek, 15 marca 2012

Rozdział piętnasty

Rano kostka nadal dawała o sobie znać.Trochę mi to przeszkadza,ale zadzwonili ze studia,jakieś małe zmiany i mam tam być z Paulą o 11.Poszłam do pokoju i szybko przygotowałam jakieś ubrania dla mnie i Paulin.Ubrałyśmy się i pobiegłyśmy na śniadanie,gdzie czekał Harry z okularami policyjnymi.
-Co podać?- zapytał tajemniczo.Podbiegłam i rozczochrałam mu loczki.
-Jak mogłaś?! - powiedział udając oburzonego,a ja tylko się zaśmiałam i udałam do lodówki -Nie tak prędko ! - powiedział Harold i zanim się zorientowałam złapał mnie od tyłu w pasie i zaniósł na łóżko,gdzie zaczął mnie łaskotać.Chwyciłam poduszkę i  zaczęłam go okładać.Uwielbiam te poduszkowe bitwy ! 
-Dobra,tyle ! - krzyknęłam ze śmiechem - bo,zaraz się spóźnię - mówiłam i próbowałam wstać,ale Loczek nie odpuszczał.
-Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz - powiedział z tajemniczym uśmieszkiem.
-A co oni robią? -zapytał Niall,który właśnie wkroczył do kuchni.
- DZIECKO ! - krzyknął Louis który pojawił się w drzwiach.
Harry popatrzył na nich i wszyscy w trójkę,zaczęli się gonić.
-To idziemy? -spytała Paula.
- Idziemy - powiedziałam,chociaż nie zjadłam śniadania.Brzuch dawał po sobie znać,ale była już 10:40 więc musiałyśmy się pośpieszyć.
- Może podwieźć?- zapytał Niall który podbiegł i pomógł nam ubrać płaszcze.Niby lato,ale deszcz,czasami popada..klimacik.
- Bardzo chętnie - powiedziała Paulin i uwiesiła się na szyi swojego chłopaka namiętnie go całując.
Ta miłość..
Po kwadransie byliśmy pod studiem.Wyszłam szybko z auta i pobiegłam do budynku,a za mną Paula która jeszcze machała do swojego chłopaka.Przed drzwiami stał Cody.
- W samą porę! - zawołał z uśmiechem.
Zaprosił nas gestem do potężnego biura.Ściany były purpurowe,meble białe,a fotele strasznie wygodne.Chyba,będzie takie kupić..
- Więc przejdźmy do rzeczy.. - powiedział nasz menadżer - Uznaliśmy,że dwie przyjaciółki w filmie to trochę..no,źle,więc postanowiliśmy przenieść jedną z Was do komedii romantycznej Na zawsze szalone i pokręcone.
Popatrzyłyśmy na siebie z Paulą.Jakieś nieporozumienie ?! 
- Ale,miałyśmy grać razem..- powiedziałam.Spojrzałam na Codiego,ale po jego minie widać,było,że zdania zmienić,wcale nie zamierza - Proszę.. - dorzuciłam.
-Już postanowione.Więc ustaliliśmy,że Thomas będzie przeniesiona.Ty zostajesz.Miejsce twojej przyjaciółki przejmie July Andersen.
Chwilę,jeszcze ustalaliśmy szczegóły,a potem opuściłyśmy studio.
- Bezczelność.. - powiedziała smutna przyjaciółka.
- Nie przejmuj się - starałam się ją pocieszyć - Może tam będzie lepiej? A jak nie to poszukamy Ci czegoś innego ! Tu wcale nie jest tak fajnie..jak na razie.
-Może masz racje.. - powiedziała Paula.
Przeszłyśmy przez ulicę,kiedy nagle koło nas przebiegły tłumy dziewczyn z aparatami.
- Ty jesteś Gabriel ?! - krzyczała jedna - A Ty Paulin ?!
- ym..no tak - powiedziałam zmieszana.
Wszystkie dziewczęta,zaczęły krzyczeć i piszczeć,na dodatek robić nam zdjęcia.
- Wy jesteście dziewczynami Nialla i Zayna ?! O Jezu... Mogę autograf? - zadarła mi się do ucha jedna.
Paula z chęcią przyjmowała kartki ze zdjęciami i pozowała do zdjęć.Ja wolałam się w to nie mieszać.Przecież nie jestem nikim sławnym.Po prostu jestem sobą.
W godzinie obiadowej udało nam się jakimś cudem pozbyć 'fanek' i szybkim krokiem doszłyśmy do domu.Chłopaki siedzieli przed telewizorem i oglądali seriale,z których się nabijali.Szybko zrobiłam sobie tosta i wraz  z Paulą dołączyłyśmy się do nich.
- Idę po papierosy - powiedział Zayn - zaraz będę.
- Miałeś nie palić..- przypomniałam mu.
- Ostatnia paczka ! - powiedział z uśmiechem i za plecami skrzyżował dwa palce.
Kiedy wyszedł postanowiliśmy zagrać w chowanego.Louis wymyślił...Niech mu tam będzie,niech się chłopak cieszy. A kto szukał ? Oczywiście,że ja.
- Tylko do 10 liczę ! - upierałam się.
- 20 ! - nalegali wszyscy.
Po paru minutach ustaliliśmy 15.Mało czasu,ale okej. Kiedy wypowiedziałam 15 liczbę,zaczęłam poszukiwania.Zaczęłam od pokoju na górze.Niestety.Nikogo tam nie było,więc udałam się do łazienki..Królestwa Zayna.Długo nie czekałam kiedy usłyszałam za kabiną prysznica,cichy śmiech.Odsłoniłam zasłony i zobaczyłam Harrego i Liama. 
- Mam Was ! - krzyknęłam zadowolona.
- Podglądałaś - powiedział Harry udając oburzenie.
Poszukiwałam reszty.Teraz udałam się na taras.Pod doniczką zauważyłam skarpetkę Pauli i włosy Nialla.Więc mam już 4 osoby..Teraz tylko Louis.Przeszukałam cały dom..i nic.Został tylko strych.
-Ma ktoś ochotę pójść ze mną? -zapytałam resztę,którzy śledzili każdy mój ruch.
- Ja tam nie lubię piwnic - powiedziała Paula.
-Ja bez Pauli się nie ruszam -dorzucił Niall.
- Ja wolę zostać z Harrym.Nie chcę żeby został sam.Rozumiesz.. - powiedział Liam.
Harrego nie musiałam pytać.Było widać po jego minie,że zostaje z resztą.Nieśmiało postawiłam pierwszy stopę na pierwszym schodku.Popatrzyłam na resztę.Wszyscy się uśmiechali.Nie jestem tchórz,dam rade..Po chwili doszłam po skrzypiących schodkach do wielkich metalowych drzwi.Lekko uchyliłam klamkę i weszłam do środka.Wszystko okurzone..nie wchodziłam dalej.Rozglądnęłam się dookoła i zawróciłam.Nacisnęłam klamkę i..nic.Serce mi stanęło.
- Paula! Chłopaki ! - zaczęłam krzyczeć.
- Słucham? - usłyszałam głos Pauli.
- Drzwi się zacięły ! - krzyknęłam.Byłam zdenerwowana i to strasznie.Miałam tu zostać całkiem sama ?! Nienawidzę piwnic i strychów..I ciemnych miejsc.W dodatku pająków,a tu na pewno ich pełno.
- Wcale się nie zacięły - usłyszałam odpowiedź Harrego - ktoś po prostu je zamknął.
Aha,czyli mnie tu uwięzili.Jeszcze lepiej.
- To wcale nie jest śmieszne - krzyknęłam,jednak oni nadal się śmiali.Usiadłam na podłodze i zaczęłam walić w drzwi.Co chwila wydawało mi się,że słyszę jakieś dźwięki za sobą,ale nie starczyło mi odwagi,żeby się odwrócić.Nagle ktoś złapał mnie za szyję.Zaczęłam piszczeć i krzyczeć.Ręce napastnika były cieple i duże.Po chwili wywróciłam się na podłogę,a za mną poleciała TA osoba.
Zamknęłam na chwilę oczy,a kiedy je otworzyłam zobaczyłam..tak,to twarz Louisa.
- Ty idioto ! - krzyknęłam - Mogłam zawału dostać ! - jednak,uspokoiłam się,że to tylko Lou.
- Nic się nie stało,ale nie powiem,fajnie cię tak straszyć - powiedział ze śmiechem Tomlinson.
Pomimo woli uśmiechnęłam się i szturchnęłam go w bok.
-No..to idziemy? -zapytałam.
-Teraz jak najbardziej - powiedział z satysfakcją.
Drzwi otworzył Harry.
- I jak tam z ciśnieniem ? -zapytał.
- Adrenalina ! - powiedział Liam.
- Jeszcze się wam odpłacę - powiedziałam.
Zeszliśmy na dół.Minęły dwie godziny odkąd Zayna nie było.
- Może zadzwonię? -spytałam.Wszyscy pokiwali głowami.
Liam zabrał się za kolację,a ja dzwoniłam.Telefon był nadal wyłączony.Tylko sekretarka.
- Pójdę otworzyć - powiedział Louis kiedy usłyszeliśmy dzownek do drzwi - Pewnie Zayn.
Po paru sekundach w drzwiach ukazał się policjant.
- Tu mieszka Malik Zayn ? -zapytał i zmierzył nas wzrokiem.
- Tak - powiedział Liam.Kto jak kto,ale Liam zawsze zachowa powagę,gdy należy.
-A co nabroił nasz Zaynuś? -zapytał Louis gliniarza.
- O godzinie 18 ten chłopak był widziany w parku.Wracał z zakupach i niestety zdarzył się niemiły incydent.W parku była strzelanina.Zayn jest w szpitalu.
Nogi zaczęły mi się uginać,były jak z waty.Obraz był cały zamazany,przez łzy,które zaczęli powoli spływać po policzkach.Harry przytulił mnie,a ja wtuliłam się w jego ramie i zaczęłam głośno płakać,zupełnie jak małe dziecko.



poniedziałek, 12 marca 2012

Rozdział czternasty

Obudziłam się w ramionach Zayna.To ostatnio zdarza się codziennie,no nie licząc mojego pobytu w szpitalu.Zayn nadal spał,w dodatku strasznie głośno chrapał.Postanowiłam go nie budzić i przykryłam go kocem,a po chwili zeszłam na dół.Tam jadł śniadanie Niall.
-Smacznego - powiedziałam z uśmiechem.
- A dziękuję - odpowiedział chłopak.
-A gdzie się podziewa Paula? - zapytałam.
- Jeszcze śpi.A Zayn? - spytał blondasek i wykonał śmieszny ruch brwiami.
- Tak samo..
Chwilę później do kuchni wszedł Lou w samych bokserkach z uśmiechem na twarzy.
-Witajcie ! - krzyknął i usiadł koło mnie dając mi buziaka - ładnie pachnie - powiedział do Niallera i wziął mu z talerza kanapkę.Horan skrzywił się i zaczął wyrywać Louisowi swoją ukochaną kanapkę.
- Ona jest moja ! - krzyknął. 
- A ja kogo jestem? - spytała Paula,która właśnie pojawiła się w drzwiach.
- Też moja ! - odpowiedział z uśmiechem Niall i podbiegł do swojej dziewczyny.
- A ja? - zapytałam.
-Ty możesz być moja ! - odpowiedział Lou i zaczął mnie gonić po pokoju.Goniliśmy się dość długo,aż w końcu zmęczyłam się i w jednej chwili upadłam na ziemię.Niall,Paula i Lou od razu do mnie podbiegli.
- Czyje to? - zapytał Lou podnosząc z ziemi skórkę banana przez którą wylądowałam na podłodze.
Niall zaczerwienił się i odwrócił pogwizdując.Louis spojrzał na niego.
- Czyżbyś coś ukrywał irlandczyku ? - zapytał Tomlinson z tajemniczym uśmiechem.
- Ja ? No,skąd.. - powiedział - Dobra..To moje - przyznał się Niall - ale to nie tylko moja wina! Goniliście się tu jak wariaci - usprawiedliwił się.
- Dobra,nic mi nie jest - powiedziałam i próbowałam wstać,jednak łatwo nie było.Kostka potwornie bolała.
- Chyba skręcona - powiedziała Paula i pobiegła po lód.
- Najlepiej będzie jak zaniosę Cię do pokoju - powiedział Louis.Właśnie mnie podnosił,kiedy do kuchni wszedł zaspany Zayn. No,pięknie..Teraz będzie jeszcze bardziej zazdrosny.
-  Vas happenin ? - powiedział z uśmiechem i podbiegł do nas.Dopiero po chwili zobaczył,że jestem na rękach Louisa.
- Chyba skręciłam kostkę - powiedziałam z burakiem na twarzy.
- A Lou okazuje się dżentelmenem - dorzucił Niall - tak jak ja ! - powiedział i porwał na barana Paulę,która zaczęła go całować.
- Nie trzeba,dzięki Louis.Ja to zrobię - powiedział mulat i poklepał Tomlinsona po ramieniu.
- Nie przemęczaj się Malik! Ja to zrobię - powiedział ochoczo Louis.
Jednak Zayn już można powiedzieć 'odebrał ' mnie Louisowi i wylądowałam na rękach Zayna,na szczęście już zadowolonego faktem,że to on mi pomoże.Zaniósł mnie do pokoju i położył na łóżku.
- Potrzebujesz czegoś? - zapytał i zgarnął moje włosy z twarzy.
- Tylko Ciebie - powiedziałam i poczułam na ustach miękkie wargi mojego chłopaka.Mimowolnie się uśmiechnęłam.Całe popołudnie spędziliśmy na siedzeniu i oglądaniu filmów w moim pokoju.Postanowiłam zacząć drażliwy temat..
- Wiesz,ale musimy o czymś pogadać - zaczęłam i popatrzyłam na Zayna.
-To słucham - powiedział z uśmiechem.
-Nie wiem czemu,ale przejawiasz dużą zazdrość kiedy gadam z którymkolwiek z chłopaków.Zrozum,to tylko moi no i twoi przyjaciele.Nic pomiędzy nami nie ma,oprócz przyjaźni.To Ciebie kocham,wiesz? - powiedziałam i spojrzałam w czekoladowe oczy chłopaka.
- Wiem..-  odpowiedział - Ale,za bardzo Cię kocham,żeby mogło być inaczej.Znaczy,no..Jesteś dla mnie niezwykle ważną osobą i nie chcę Cię stracić.
- Nigdy mnie nie stracisz - powiedziałam i wtuliłam się w niego.
Zadzwonił mój telefon.Po chwili nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Tak,słucham? - zapytałam.
- Tu Cody..Twój menadżer,ja w sprawie filmu - usłyszałam donośny głos.
- Dobrze.Więc w czym mogę pomóc? - zapytałam.
- Chciałbym,żebyś za tydzień z Thomas pojawiła się w studiu.W sobotę,powiedzmy,że o godzinie 11.Pasuje? 
- Pasuje.
Krótka rozmowa,ale jakże ważna.Wróciłam z Zaynem do oglądania filmów,kiedy znowu coś nam w tym przeszkodziło.Drzwi pokoju uchyliły się i zobaczyłam w  nich twarz Harrego.
-Twoja mama dzwoni - powiedział Loczek do Zayna.
- Zaraz wracam - powiedział Malik i pocałował mnie w czoło i zniknął za drzwiami.
- Słyszałem co się stało - zaczął rozmowę Harold - boli ? 
- Tylko wtedy kiedy nią ruszam - powiedziałam - A coś Ty taki wystrojony ? - zapytałam.Był bardzo elegancko ubrany.Nowość normalnie.
- Idę..ee,na randkę - powiedział zmieszany.Coś jakby mnie zabolało od środka.Poczułam się chyba zazdrosna.Ale..Ja jestem z Zaynem i kocham go,a Hazza to tylko przyjaciel,więc o co chodzi..
- No to fajnie - powiedziałam niezbyt przemyślanie - powodzenia - powiedziałam i przybiłam mu żółwika.
- Nie jesteś zła? - zapytał i spojrzał na mnie.
Zaśmiałam się i cicho powiedziałam : 
- Przecież nie mam o co..
-Ta..To ja pójdę do Louisa - powiedział chłopak.
-A nie na randkę? 
- Chyba mi się odechciało.
Harry chyba zawsze będzie mnie tak zaskakiwał.Chłopak ma humory i to niezłe.Raz idzie,drugi raz nie idzie.Wytrzymać się nie da,no ale cóż..

niedziela, 11 marca 2012

NOWY BLOG

Postanowiłam założyć jeszcze jednego bloga o One Direction : )
Mam już pierwszy rozdział :D Jeśli macie ochotę,to wejdźcie,skomentujcie..Może akurat Wam się spodoba? : ) 
Mam nadzieję :D Tu link : 


http://myblogonedirection.blogspot.com/

sobota, 10 marca 2012

Rozdział trzynasty

Obudziłam się w białym pomieszczeniu.Wokół mnie było pełno metalowych,niewygodnych łóżek nakrytych zieloną pościelą.Łe,nie lubię tego! Po chwili zorientowałam się,że jestem najwyraźniej w szpitalu.Nie fajnie.To chyba pierwszy raz,no nie licząc moich narodzin.Po chwili usłyszałam za drzwiami
głos Pauli.
- Ale,my musimy tam wejść! Ona jest jak moja siostra,jak rodzina.Proszę,to dla nas bardzo ważne - mówiła przejęta.
Jednak pielęgniarka była nie ugięta.
- Absolutnie.Ona musi wypoczywać! - odpowiedziała.
-Ale,lepiej by jej było,gdybyśmy tam weszli.Ona nas kocha! - usłyszałam głos Loczka.
Podniosłam się na łóżku i krzyknęłam coś w stylu : WPUŚĆ ICH.
Drzwi do pomieszczenia w którym się znajdowałam otworzyły się i stała w nich owa pielęgniarka.
Była w średnim wieku i nie wyglądała zbyt atrakcyjnie.
- Tu się nie krzyczy - powiedziała i zaraz po tych słowach do sali wbiegli chłopcy,Daniell i Paulin - a gdzie wy się wybieracie? Chyba coś mówiłam..
- Niech zostanę - zadecydowałam. Pielęgniarka wyszła z sali mówiąc tylko : 
-Macie 10 minut.
Wszyscy usiedli na moim łóżku i zaczęli się do mnie przytulać.I tak powinno być codziennie!
- Jak się czujesz? Tęskniłam! - powiedziała Paula i przytuliła się do mnie.Myślałam,że mi kości połamie..
- Ile tu jestem? - zapytałam.
- Jakieś dwa dni.Nie tak długo,ale brakowało nam cię - powiedział Zayn i przytulił się do mnie -To wszystko prze zemnie i przez ten ten głupi film.Przepraszam Cię.
-To nie jest Twoja wina,raczej moja.A tak w ogóle to jak tu się znalazłam? Pamiętam tylko..Prawie nic - powiedziałam i spojrzałam na przyjaciół.Głos zabrała Paula.
-No,to wpadłaś pod auto.Potrąciło Cię,wszystko stało się tak szybko..Potem spadłaś na ziemię i uderzyłaś głową o beton.Było trochę krwi..Ale o tym lepiej nie mówmy - powiedziała.
- A długo tu jeszcze będę? - w ogóle nie miałam ochoty tutaj przebywać.
- Chyba parę dni.. - powiedział Niall.
- Ale spokojnie! Będziemy Cię codziennie odwiedzać - krzyknął Lou i stanął na moim łóżku tańcząc jakieś wygibasy.
- Czas minął - powiedziała pielęgniarka która właśnie weszła do sali - A Ty chłopcze gorzej się czujesz?- powiedziała do Lou który nadal kręcił tyłkiem na moim łóżku - Złaź,ale już! - powiedziała i lekko uderzyła go ręcznikiem.Komicznie to wyglądało.Lou zrobił urażoną minę i zszedł z łóżka.
-Ale,pani zimna..- powiedział i wyszedł z sali,a za nim wyszli wszyscy oprócz Zayna.
- Przepraszam,jeszcze raz.. - powiedział i spuścił wzrok.
- Już Ci wybaczyłam- powiedziałam i jeszcze raz go przytuliłam.W końcu się uśmiechnął.Szkoda,że musiał już iść..
Zostałam sama,znaczy na przeciwko mnie leżała jakaś dziewczyna.Stukała coś na klawiaturze od komórki.
-Przepraszam,która godzina? - zapytałam.
-16 - odpowiedziała i nawet nie popatrzyła.
Podziękowałam i zajęłam się czytaniem jakichś gazet które leżały na stoliku obok.Od razu natknęłam się na artykuł o One Direction.
,,Ostatnimi czasy chłopaki z zespołu One Direction spotykają się z dwiema nowymi dziewczynami.
( tu umieszczone moja i Pauli zdjęcie ) Podobno świetnie się z nimi dogadują,chodzą nawet pogłoski,że Niall Horan jest razem z Paulin Thomas,a Zayn Malik z Gabriel Leander.Jednak czy to prawdziwa miłość? Nie wydaje nam się.Po kłótni Zayna z Gabrielą,dziewczyna wybiegła z domu i wpadła prosto pod..koła samochodu! Jednak przeżyła i miejmy nadzieję,że za niedługo wyjdzie zdrowa ze szpitala '' .
Eh,i tak wcześniej czy później musieli by to napisać..Chyba pójdę spać.I tak nie mam co robić.


***
Kiedy się obudziłam wokół mnie siedziało 7 osób.Liam z Daniell,Niall z Paulą,Zayn,który trzymał mnie za rękę,Harry i Lou.Wszyscy byli we mnie wpatrzeni,co trochę mnie krępowało.
- Ale pospałaś! - powiedział Lou.
- Byłam trochę zmęczona..- odpowiedziałam.
- To ubieraj się!- powiedział Loczek i podał mi jakieś moje ubrania.
-Jak to? - zapytałam.
-Ustaliliśmy z lekarzami,że weźmiemy Cię do domu i tam będziemy się tobą opiekować..- powiedział Harold.Oni mną opiekować? Jezu Chryste,prędzej mi krzywdę zrobią,ale cóż,tutaj zostać nie mam ochoty.W końcu od 3 dni wstałam na nogi.Trochę dziwnie.Zachwiałam się,ale od razu złapał mnie Lou.
-Aleś Ty męski - zaśmiałam się.
- Zawsze taki byłem! I wiesz co? W przebieralni też możesz zasłabnąć,więc może bym tak poszedł z Tobą? - zaproponował Tomlinson.
- Nie wydaję mi się,że będzie taka potrzeba - powiedział Zayn.
Więc poszłam do przebieralni i szybko się ubrałam.Potem wszyscy poszliśmy do auta i w końcu byliśmy w domu przy którym stali ochroniarze.
- Po co ich tu? - zapytałam.
-Też nam to nie odpowiada,ale fanek jest coraz więcej i przyda się ochrona - powiedział Liam.
Kiedy weszliśmy do domu,pobiegłam do pokoju.Ta,stęskniłam się.Na łóżku wylegiwał się Pimpuś.
Od razu go do siebie przytuliłam.Ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę - rzuciłam.
- Mogę? - powiedział Harry.
- Ta..
-Jak się czujesz? -zapytał i pogłaskał kota ze uszami.Pimpuś uwielbiał Hazzę,zresztą nie dziwne.
- W porządku,tylko głowa trochę boli,ale poza tym jest okej.
- To może zejdziesz na dół ? Właśnie będziemy oglądać jakieś filmy - zaproponował.
- Chyba nie.Dziś wolałabym odpocząć.Nie bądź zły..
- Nie jestem.Odpocznę z Tobą.
Położyliśmy się na łóżku i patrzyliśmy na Pimpusia,który latał za kulką wełny.Harry ciągle coś śpiewał i wychodziło mi genialnie.Potem gadaliśmy o moim filmie.
- Więc Ty będziesz Elizabeth? - zapytał.
-Raczej tak.
- Pasujesz to tej postaci - powiedział.
-Ta,do ubogiej dziewczyny,która zachoruje,no dzięki wielkie !
- Nie..Chodzi mi bardziej o dziewczynę,w której można się zakochać.I to bardzo.
- A Ty skąd wiesz? 
-Nie domyślasz się ? 
- To mi wytłumacz - powiedziałam i oparłam się o ścianę.
- Kiedy indziej - powiedział Harry i wstał z łóżka - pójdę na dół.
Kiedy wyszedł do mojego pokoju momentalnie wbiegł Zayn.
-Co on tu robił ? - zapytał i popatrzył na mnie pytająco.
-Przyszedł porozmawiać,nie spinaj się. 
- Po prostu pytam - powiedział chłopak i usiadł na krawędzi łóżka.



czwartek, 8 marca 2012

Rozdział dwunasty

Po kolacji poszłyśmy od razu spać.Zresztą musiałyśmy się wyspać,żeby jutro jakoś wyglądać.
Od rana siedziałyśmy w łazience i wybierałyśmy w co się mamy ubrać i jak się pomalować.
Zayn był nieźle wkurzony,a Lou i Niall musieli skorzystać z toalety.Wiecie,fizjologiczne potrzeby.
Dopiero o 14 poszłyśmy na obiad,więc chłopaki zaczęli korzystać z toalety.
W końcu ustaliłyśmy z Paulą,że ubierzemy się na elegancko.W końcu ubiór to połowa sukcesu.
Ja ubrałam się o tak :

A Paula tak :

    

 


O 15:30 wyruszyłyśmy do studia.Pojechałyśmy tramwajem.Jak zwykle,było pełno dziwnych ludzi.
Usiadłyśmy blisko drzwi,żeby gdy tylko dojedziemy szybko wyjść.Nie musiałyśmy długo czekać na dziwną sytuację,bo po chwili koło Paulin przysiadł tajemniczy brunet.
-Witam panienki -powiedział uśmiechając się.
- Przepraszam,znamy się? - odpowiedziała chłodno Paula.
-Tak właściwie,to nie,ale możemy się poznać - zaczął,ale nie dałam mus kończyć.
-Tak właściwie to wysiadamy -przerwałam mu i wyszłyśmy z tramwaju.
Nie miałyśmy na razie ochoty flirtować z jakimś nieznajomym chłopakiem,zresztą byłyśmy lekko spóźnione.Kiedy weszłyśmy do 'Big Studia' czekały już na korytarzu 3 inne dziewczyny.
Nagle do sali wszedł Cody.
-Zapraszam- powiedział i zaprosił nas do małego pomieszczenia - wszystkie jesteście na prawdę dobre,więc mieliśmy duży dylemat,które z was pięciu powinniśmy wybrać.Jednak zdecydowaliśmy się na..Leander i Thomas - powiedział i wskazał na mnie i moją przyjaciółkę palcem.
Poczułam falę gorąca i wraz z Paulą zaczęłyśmy skakać z radości i się przytulać.Niestety inne dziewczyny były zasmucone,więc zaczęłyśmy je pocieszać.Kiedy one odeszły Cody zaczął z nami rozmowę.
- Pewnie jeszcze nie wiecie na czym będzie polegał film - powiedział.
- Nie miałyśmy okazji się dowiedzieć - powiedziałam.
- Więc teraz macie.A więc film jest filmem romantycznym.Opowiada o historii bogatego Johna,który ma narzeczoną-piękną i również bogatą jak on Rozalię,lecz po pewnym czasie zakochuje się w ubogiej Elizabeth.Rozalię zagra Thomas,a Elizabeth Leander.Zgadzacie się? -zapytał nas.
-T-tak - odpowiedziałyśmy razem.
- Po pewnym czasie John ucieka od rodziny by być przy Elizabeth.Bardzo się kochają no i są szczęśliwi,spotyka ich wiele przygód,lecz po pewnym czasie Elizabeth zaczyna poważnie chorować.
Zakochani nie mają pieniędzy na leczenie.John udaje się do rodziny,jednak oni po tym co zrobił nie chcą go znać.Elizabeth po pewnym czasie umiera..
Ta fajnie,że moja postać musi umrzeć i mieć tragiczne zakończenie.No trudno.Potem Cody coś tam opowiadał,ale nie chciało mi się słuchać.
- Kto jeszcze będzie występował z aktorów oprócz nas? - zapytałam.
Cody zaczął wymieniać reżyserów,muzyków itp.Aż w końcu powiedział kto będzie grał Johna.
- Johna zagra Cody Simpson.
Ciekawe jak będzie wyglądała nasza współpraca.Ja z kimś sławnym? Nie mogę,no ale dobra.
W sumie to niech się dzieje co się chce.Już się żegnałyśmy z Cody'im kiedy on powiedział :
- Ale,muszę uprzedzić,że w filmie będzie dużo scen pocałunków.Wyrażacie zgodę?
Zawahałam się.Paula od razu się zgodziła,ale ja..Ja mam przecież chłopaka,ona też.To trochę nie fair,ale taka jest praca..
-Dobrze..-powiedziałam.Cody dł nam stertę papierów żebyśmy sobie w domu spokojnie przeczytały i podpisały umowę.Pojechałyśmy zmęczone do chłopaków.
- W końcu jesteście - powiedział Niall i ucałował Paulę w policzek - I co? - spytał podekscytowany.
- Udało nam się! Przyjęli nas - krzyknęłam i zobaczyłam Zayna.Podbiegł do mnie i zaczął mnie przytulać.
-Chodź,mam coś dla Ciebie - powiedział mulat i wziął mnie za rękę - Tylko zamknij oczy - rzucił.
Zamknęłam.Trochę trudno się szło z zamkniętymi oczami po schodach,ale Zayn czas mi pomagał.
W końcu doszliśmy ( tak mi się wydaje ) do jego pokoju.Usiadłam na łóżku nadal z zamkniętymi oczami.Zayn dał mi coś na kolana.Dotknęłam tego.Było mięciutkie i poruszało mi się na nogach.
-Otwórz oczy- powiedział chłopak i poczułam jego usta na moim czole. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam na moich kolanach malutkiego białego kotka.Chyba pera.Był taki słodkie i cały czas się do mnie tulił.I szczerze to się wzruszyłam.Nie sądziłam,że Zayn jest tak romantyczny.
-Słodki,no nie? -spytał Zayn - nie podoba ci się?
- Podoba,tylko.. nie wiem co powiedzieć - powiedziałam i przytuliłam Malika.Zaczęliśmy się całować,a kotek usiadł na podłodze i przyglądał się nam.Wzięłam go na kolana ( kota,bo Zayna bym nie udźwignęła ) i zaczęłam się zastanawiać jak go nazwać.
- Proponujesz jakieś imię? - zapytałam mojego chłopaka.Zayn wzruszył ramionami i zaczęliśmy się oboje zastanawiać.
- Ja proponuję Louis 2 ! - krzyknął Tomlinson i wbiegł do pokoju - chodź do wujka Louisa! 
Lou próbował wziąść go na ręce,ale kot tylko na niego prychał.
- Nie to nie! Jeszcze będziesz za mną tęsknił- powiedział Louis i wyszedł udając obrażonego.
Postanowiliśmy z Zaynem,że nazwiemy go Pimpuś.Tak,wiem trochę dziwne imię,ale pasowało do niego.
W trakcie kolacji Lou cały czas próbował się zbliżyć do Pimpusia,ale ten uciekał.Louis próbował wszystkiego.Zabawek,jedzenie..W końcu pan Tomlinson zaczął chodzić na czworakach i piszczeć.
- e, Lou nie,że coś,ale co Ty robisz? - zapytał zdziwiony Liam.
- Ślepy jesteś? Udaję mysz ! - rzucił Louis i wrócił do swojego zajęcia.
- Wcale nie wyglądasz jak mysz - powiedział Niall i pobiegł na górę.Po chwili wrócił z czarną kosmetyczką Pauli.
-Ale,co Ty robisz? - zapytała Paulin.
-Pożyczę coś kochanie,na chwilkę -odpowiedział Nialler.
Zaczął grzebać w kosmetyczce,aż w końcu znalazł czarną kredkę.Podszedł do Louisa i namalował mu wąsy.
-No,teraz jakoś wyglądasz- powiedział ucieszony.
Jednak to też nie pomogło Louisowi w staraniach o sympatię Pimpusia.
Podczas kolacji zdecydowałyśmy z Paulą,że opowiemy chłopakom o naszej roli w filmie.
- Ale,jedyny problem to to,że będą tam sceny pocałunków - zakończyła Paula.
- Ale,że Wy macie się z kimś całować? - powiedział wystraszony Niall.
-No tak - powiedziałam - chyba nie wy.
-Ale ja się nie zgadzam - zaprotestował Zayn - w żadnym wypadku !
- Ja tak samo! -poparł Malika Horan.
- Tylko,że nie macie za bardzo nic do  gadania.Nie ma powodu do zazdrości.To tylko rola w filmie.Z tego będziemy mieć pieniądze - zaczęłam nas usprawiedliwiać.
- Nie musicie.Znajdziecie sobie pracę z innym filmie,ale na pewno nie będzie scen pocałunków.
Macie chłopaków! - krzyknął Zayn.
-Daj spokój -powiedziałam i poszłam na górę.
- Ja mówię poważnie - powiedział.
Do wieczora kłóciliśmy się o cały ten film.Nie wiem,czy to wszystko było tego warte..Po 22 nie wytrzymałam.
- Mam Cię dość! Rozumiesz? - powiedziałam.Byłam już tym zmęczona.
- Daj jej spokój - powiedziała do Zayna Paula.Kocham ją normalnie! Moja obrończyni ! <3
- Nie pytał Cię nikt o zdanie- powiedział Zayn.Był nieźle wkurzony,ale to wszystko przez film? 
-Dobra,koniec - powiedziałam i wyszłam.Za mną pobiegła Paula,Zayn i Niall.
Szłam szybkim krokiem przed siebie.Oni wciąż szli za mną,jak mój cień.Szłam ze wzrokiem wbitym w 
ziemie.Nagle usłyszałam krzyk przyjaciół :
- Gabriel stój !
Upadłam na ziemię i zrobiło mi się ciemno przed oczami.Przez chwilę widziałam Paulę,Nialla i Zayna nad moją twarzą.Leżałam na ulicy,a wokół było pełno krwi.
                                  ***
Nie zawieszam bloga! :D Po pierwsze jednak ktoś czyta te moje wypociny,a po drugie chyba nie umiałabym przestań robić to co sprawia mi przyjemność.Dziękuję wszystkim *.*

środa, 7 marca 2012

Rozdział jedenasty

Siedziałyśmy tam do wieczora.Paula miała dość.
-Odpuścimy - powiedziała i popatrzyła tęsknym wzrokiem na drzwi wyjściowe.
-Nie,Paula no,tak długo tu siedzimy!Nie odpuszczajmy tak łatwo..
Nagle usłyszałam głos w głośniach.
-Zapraszamy numer 1560 !
-To j-ja? - zapytałam Pauli.
-Chyba ta..Powodzenia- powiedziała przyjaciółka i przytuliła się do mnie.
Wstałam i zmierzałam w stronę szarych drzwi.Serce strasznie mi waliło i oblał mnie zimny pot.
To chyba nie dla mnie.Ja aktorką? Jezu,w co ja się wpakowałam..
Nacisnęłam szarą klamkę.Weszłam na wielkiego białego pomieszczenia.Przede mną stała ogromna scena,a przed nią,to czego najbardziej się obawiałam.Jury.Dwóch facetów  średnim wieku.Najwyraźniej byli już znudzeni.Koło nich siedziała dość młoda kobieta,której uśmiech nie schodził z twarzy.
-Dzień dobry - przywitałam się.Nogi ugięły się pode mną i miałam ochotę uciec stamtąd jak najszybciej,ale nie po to tu przyszłam.
-Witaj  - powiedziała kobieta - przedstaw się,powiedz ile masz lat i czym się aktualnie zajmujesz.
- Nazywam się Gabriela Leander.Mam osiemnaście lat i jak na razie niczym się nie zajmuję..Znaczy z pracy.
Jurorzy popatrzyli na siebie.
- Pokaż sylwetkę - polecił mi brunet.
Stanęłam na środku sceny i przeszłam kawałek.Dziwnie się czułam,jak debil jakiś,no ale trudno.
Potem jury kazali mi robić różne miny.Zależnie od nastroju.Musiałam wcielić się w smutną postać,pijaną,wściekłą,chorą itp.Potem musiałam odegrać scenkę kiedy kłócę się z bratem o komputer.Nie sprawiło mi to problemu,bo kiedyś miałam to na co dzień.Potem fotograf zrobił mi parę zdjęć.Na pożegnanie siwawy mężczyzna z jury powiedział :
- Odezwiemy się.
-Dziękuję,do widzenia.
Szczerze to nawet mi się podobało to wszystko i zdałam sobie sprawę jaką sprawia mi to przyjemność.Kiedy wyszłam zobaczyłam przed drzwiami Paulę.Zero stresu.Była uśmiechnięta,ale było widać po niej zmęczenie.
- I jak było? -spytała. Nie zdążyłam jej odpowiedzieć,bo z głośników dobiegł numer Pauli.Pocałowałam ją w policzek i czekałam.Minęło jakieś 5 minut i przyjaciółka wyszła.
-I jak? - zapytałam.
- Normalnie- odpowiedziała - takie to..dziwne było.


***
Po 30 minut dojechałyśmy do domu chłopaków.Drzwi otworzył nam Liam.
- Opowiadajcie! -powiedział i wciągnął nas do domu.
I zaczęły się nasze opowiadania.Wszyscy siedzieli w ciszy i słuchali.Kiedy skończyłyśmy wszyscy powiedzieli,że na pewno nas wybiorą.Ta,na pewno zwłaszcza,że było tam 2000 innych dziewczyn.
-Jestem dumny ! - powiedział Niall i wypiął pierś do przodu,a chwilę potem zaczął przytulać się do Paulin.
-A gdzie Zayn? -zapytałam.Tylko jego tu brakowało.
-Wyszedł gdzieś- powiedział Lou - ale,ja się tobą zajmę ja coś!
-Nie będzie takiej potrzeby- powiedział mulat który właśnie wszedł do domu z bukietem róż.
Podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.No i wręczył mi kwiaty.Potem poszliśmy do jego pokoju i na nowo musiałam opowiadać o castingu.
-Jestem pewny,że poszło Ci genialnie-  powiedział i odgarnął mi włosy z twarzy.
-Nie wydaje mi się. 
I znowu zaczął mnie pocieszać.To takie słodkie.I urocze.I dziwaczeję.
-Jeśli przyjmą Cię do tego filmu..To będziesz mieć strasznie daleko z mieszkania Pauli do studia.
- Właśnie wiem..Ale jakoś sobie poradzę.Są tramwaje,taksówki,jakoś to będzie.
-Z chłopakami wpadliśmy na inny pomysł.Z naszego domu jest o wiele bliżej do studia.Więc może..
Może ty i Paula byście się przeprowadziły do nas?
- Czemu nie..-chyba pierwszy raz zgodziłam się na coś tak szybko.Dopiero potem pomyślałam - nie wiem czy Paulin się zgodzi..
-Już z nią o tym gadaliśmy i bardzo się ucieszyła.To co ty na to? -powiedział i zaczął mnie całować.
Chyba oczywiste,że musiałam się zgodzić.
Na drugi dzień rano,kiedy jedliśmy wszyscy śniadanie zadzwonił telefon.Pobiegłam odebrać,ale nie zdążyłam,bo potknęłam się o jakąś grę Louisa.
- Jezu,nic się nie stało?! - podbiegł Lou.
-Chyba nic..- powiedziałam,i wtedy zauważyłam,że on wcale nie pytał mnie,tylko tą jego grę - Lou to raczej ja się wywaliłam,twoja gra nie ucierpiała!
- Nie wiadomo ! Mogłaś być bardziej ostrożna..Ta gra,ona mnie kocha!- powiedział Louis i zaczął się przytulać do gry- tatuś przy tobie jest ! - powiedział i zasiadł z grą do stołu.
Wszyscy się śmiali,a ja nadal siedziałam podłodze.Podszedł do mnie Hazza i podał rękę.No przynajmniej on.Po chwili znowu usłyszałam telefon więc pobiegłam odebrać,tym razem bez żadnych przygód po drodze.
-Słucham? - spytałam.
-Czy dodzwoniłem się do pani Leander? -spytał skądś znany mi głos.
-Tak,a o co chodzi? 
-Dzwonię z Big Studia.Nazywam się Cody Flin.Chciałem poinformować panią,o osobach które dostały się do 5 najlepszych.W tej liście jest pani,pani Gabriel.Czy mam podać pani listę innych kandydatów? -zapytał p.Cody.
-No chyba -rzuciłam.
- Więc na liście jest pani,Mathilda Smit. - i zaczął wymieniać różne inne osoby - aha i jeszcze Thomas Paullon.
- Thomas Paula - poprawiłam go.
-Tak,właśnie tak.Proszę o przybycie jutro o 16 w to samo miejsce gdzie wczoraj.
-Do widzenia - powiedziałam i pobiegłam z nowiną do przyjaciół.Nie spodziewałam się tego!
Akurat ja  i moja przyjaciółka? ! S Z O K ! Przyjaciele wybuchnęli aplauzem a Paula zrobiła się cała czerwona i zaczęła krzyczeć z radości.Skakała tak z 5 minut,aż w końcu Nialler złapał ją i pocałował w usta,co uspokoiło dziewczynę.
                                                               ***
Najprawdopodobniej to jedna z ostatnich notek. :< 
Chyba usunę bloga.

niedziela, 4 marca 2012

Rozdział dziesiąty

Trochę mnie to zdziwiło.Zayn z jakąś blondyną? A ja? Miło,mnie tak zostawić.Samą na tarasie.
I ciągle mam w głowie uśmiech tej dziewczyny.Taki sztuczny.Patrzyła na mnie pogardzającym 
wzrokiem.Postanowiłam wejść do środka.Skoro Zayn chce mi zrobić na złość,ja zrobię mu.
Kiedy weszłam do domu było pełno ludzi,ale od razu zobaczyłam mulata z tą pustą dziewczyną.
Tańczyli.Można powiedzieć,że 'namiętnie'. Koło nich stała Paula z Niallem.Tańczyli przytulańca.
Mój wzrok spoczął na siedzącym przy stole Harrym.Był kompletnie pijany.Podeszłam na niego.
- Nieźle się upiłeś - zaczęłam.Popatrzył na mnie.Był cały czerwony na twarzy i jechało od niego alkoholem.
- A no.. Dziwne tu towarzystwo nie sądzisz? - odpowiedział.
- W sumie..To prawda.Może pójdziesz się położyć?
-Z Tobą? Z tobą zawsze i wszędzie!
Uśmiechnęłam się i rozczochrałam mu włosy.Kątem oka zobaczyłam,że Zayn cały czas patrzy w moją stronę.Miałam plan.
- To może,zatańczymy? -zaproponowałam.
- Masz pewne- powiedział Harry i wstał chwiejnym krokiem.
- Chodź tu - pociągnęłam go za rękę na środek pokoju.Tak,tu Zayn będzie nas dobrze widział.
Może to nie było fair wobec Harrego,ale i tak był pijany.Zaczęliśmy tańczyć,jeśli można to w ogóle nazwać tańcem.Harry ledwie co stał na nogach.Nagle ktoś oblał mnie czymś zimnym i lepkim.Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna.
- Ups - powiedział.
- Trochę uważaj - odpowiedziałam.
- Przyszedłem po Harrego.Jest już nieźle nawalony- i pociągnął go w stronę schodów prowadzących na górę.
- Ja się nigdzie nie wybieram! -wybełkotał Hazza i objął mnie w pasie - My tu z Gabriel tańczymy nie widzisz? Idź do niej  - pokazał palcem na obiekt mojej zazdrości - a zresztą ona sama tu przyjdzie.
Popatrzyłam za siebie.W naszym kierunku szła 'ukochana' Zayna.
- Chodź kochanie - powiedziała.
- Przyjdę potem,mam sprawę - odpowiedział Zayn.
- No,nie daj się prosić - powiedziała dziewczyna i przytuliła Zayna.
- Chyba Ci coś powiedziałem,daj mi spokój - odpowiedział chłodnym tonem Zayn.
- Spierdalaj - powiedziała i odeszła.
- Żeś narobił,stary - śmiał się Harry.
Zayn popatrzył na niego i pociągnął go w stronę schodów.
- Jeszcze tu wrócę! Wkrótce ! - krzyczał Harry i mrugnął okiem.
Poszłam do stołu i napiłam się szampana.
- Cześć - powiedział..Konrad. Co on tu robił?!
- Co Ty tu robisz? Chyba,Ci mówiłam,że nie chce mieć nic wspólnego z tobą! - krzyknęłam.
- Spoko,spoko.Ja tu do Pauli.Nie wiesz gdzie ją wywiało? 
- Wyjdź stąd- rzuciłam i pobiegłam na górę.Co ja się będę w to wtrącać.Kiedy byłam przy pokoju Liama usłyszałam głos Zayna.Wiem,głupio podsłuchiwać,ale cóż..
- Nie lepiej jej powiedzieć,niż odwalać takie rzeczy? - mówił przejęty Liam.
- Nie jestem pewien..Może ja jej się wcale nie podobam? - odpowiedział mu Zayn.
- Zawsze można spróbować.Gabriel to mądra dziewczyna,jak coś to zostaniecie nadal przyjaciółmi.
Więc chodziło o mnie?! No pięknie..
- A kto to był? Ta dziewczyna,ta w różowej sukience -zapytał Liam.
- Tak właściwie to nie wiem..Ale,była okropna.
-To po co z nią gadałeś? 
-Żeby wzbudzić w Gabriel zazdrość..
Poszłam do pokoju Louisa.Ostatnio ciągle tam śpię.Ma wygodne łóżko,ot co.Kiedy weszłam Lou latał po pokoju w samych gaciach z Niallem i obaj się wygłupiali.
- Chyba przyszłam nie w porę- powiedziałam i próbowałam wyjść,ale Lou złapał mnie za rękę.
-Coś Ty.Niall właśnie wychodził,prawda?- powiedział Louis zwracając się do Nialla.
-Jak śmiesz! - rzucił blondasek i wyszedł z pokoju z uśmiechem.
-Więc co Cię do mnie sprowadza? - powiedział chłopak i zamknął drzwi.
- No..Ostatnio tu śpię..Przez parę dni,ale jeśli dziś nie mogę,pójdę na kanapę lub coś..
- Nie ma takiej potrzeby! Z chęcią się z tobą prześpię! - powiedział.Dziwnie to zabrzmiało - oczywiście w łóżku,o to mi chodzi,no wiesz.
Poszłam do łazienki i umyłam zęby.Potem cicho wślizgnęłam się pod kołdrę.Już zasypiałam kiedy do pokoju wpadł nadal pijany Harry.
- Tu Cię mam! - krzyknął do mnie.Myślałam,że zawału dostanę - Ładnie to tak Harrusia zostawiać samego? A Ty,ty zdrajco też mnie zdradzasz?! - wskazał palcem na Lou,który zaśmiał się i rzucił w Hazzę poduszką.
-W takim razie śpię z wami - stwierdził Loczek i wepchnął się pod kołdrę.Leżałam w środku.Nie powiem,bardzo wygodnie..Nie ma co.
-To co robimy? - rzucił wesoło Harry.
- Nie wiem jak wy,ale ja to chyba pójdę spać.
-Co to to nie przyjaciółko !- powiedział Hazza i wtulił się we mnie.
Do pokoju ktoś zapukał.Jak zwykle,Zayn.
- Chciałem pogadać - powiedział - widzę,że trójkącik.
Chłopcy się zaśmiali.
-Z kim chciałeś porozmawiać? - spytałam.
-Właśnie z Tobą - odpowiedział mulat.
-Nie wiem czy wyrażę na to zgodę - zabełkotał Harry - to poważna sprawa..
- Ejże! Masz mnie mój drogi - powiedział Louis i zaczął zbliżać się do Harolda,na co ten zrzucił go z łóżka.
- Chodź - powiedziałam do Zayna i cicho wyszliśmy z pokoju.
-Dzięki za ratunek.Nie wytrzymałabym tam z nimi całą noc - powiedziałam.
-Dwóch facetów to chyba za dużo na jedną noc - powiedział z uśmiechem chłopak.
Szturchnęłam go i poszliśmy do jego pokoju.
- No to o czym chciałeś ze mną pogadać? - zapytałam.Chyba  się domyślałam,ale..
Zayn zamknął drzwi.Co dziwne,na klucz.
-A po co to? - spytałam.
-Nie chcę,żeby ktoś podsłuchał.
Zaśmiałam się.Zayn usiadł na łóżku i zaczął się jąkać.
-No.Wal śmiało - powiedziałam.
-Bo,Ty.Wiesz.
-Nie za bardzo.
- Bo,mi chyba.Znaczy tak myślę,ale chyba jestem pewny,że mi zależy na tobie i ja cię chyba,kocham- i tego się spodziewałam.Ale,co miałam na to odpowiedzieć? Nie wiem czy go kochałam.Kiedy widziałam go z tą dziewczyną byłam zazdrosna,no ale był jeszcze Harry i Lou.
- To..e,miłe - Jezu jaka ja głupia jestem.
- Zależy Ci na mnie? - zapytał i popatrzył swoimi brązowymi oczami na mnie.
-Jasne.Tylko nie wiem czy jak na przyjacielu,czy kimś więcej - uśmiechnęłam się - Znaczy.. wiesz.Ja to muszę przemyśleć..Nie bądź zły.Nie chcę szybko podejmować decyzji.Rozumiesz?
- Tak,pewnie.Rozumiem.Jak się zastanowisz..To daj mi znać - powiedział.Poklepałam go po ramieniu.
-A teraz wybacz,ale jestem padnięta.Daj klucz - Zayn podał mi klucz.Ale,napotkaliśmy się na kolejny kłopot.Zamek się zatrzasnął.Nie mogliśmy otworzyć drzwi.
-Co jest? - zapytał Zayn.
- My się chyba..zatrzasnęliśmy - powiedziałam.
- Pokaż - podszedł i spróbował otworzyć - chyba masz rację.
I zaczęliśmy się drzeć ' pomocy '. Muzyka jednak była tak głośna,że nikt nas nie słyszał.
-To chyba tu zostanę - powiedziałam.
- Najwyraźniej- odpowiedział mi Zayn.
Potem długo leżeliśmy w łóżku i gadaliśmy.Czułam się przy nim świetnie i wydawało mi się,że znam go od lat.Zayn opowiadał mi o swojej rodzinie,a ja o mojej.Prosił mnie,żebym mówiła mu różne słowa po polsku.Potem próbował je wymówić,ale śmiesznie mu wychodziło.
- Jesteś wspaniałą dziewczyną - powiedział i zbliżył się do mnie- na prawdę mi na Tobie zależy.
I znowu powtórka z rozrywki.Zaczęliśmy się całować.I wtedy pomyślałam..A gdyby tak spróbować z nim być? Co mi szkodzi..Zresztą czuję..że chyba go kocham.
Nagle coś trzasnęło.Oboje z Zaynem przytuliliśmy się do siebie.W pokoju ukazała się twarz Nialla.
- Uratowałem Was! -krzyknął,a za nim stał Liam.
- Nie zapominaj o mnie - powiedział Liam.Do pokoju weszły Daniell i Paula.
-Teraz jesteście wolni ! - cieszył się Horan - młodzieży do swoich pokoi!
- Ja swojego nie posiadam,więc zostanę tu z Zaynem.
Blondasek dziwnie na mnie popatrzył i podniósł jedną brew do góry.Podeszła do niego Paula.
- Chodź,jestem już zmęczona - powiedziała i pocałowała go w policzek.
-A ja liczyłem na coś więcej - powiedział i udawał smutnego.
- Zobaczymy co da się zrobić -powiedziała Paula i wskoczyła mu na barana,a Niall udawał byka i pobiegli do pokoju.Daniell z Liamem też wyszli,więc zostałam sama z Malikiem.
- Już się zastanowiłam - powiedziałam rozpromieniona.Zayn chyba się przestraszył,bo usiadł na łóżku i popatrzył na mnie poważnie.
-Więc ? - spytał i podniósł jedną brew do góry.
Nie odpowiedziałam,tylko pocałowałam go,przy czym spadliśmy znów na łóżko.


***
Obudziłam się o 9 rano i spojrzałam na kalendarz.Był 20 lipca.Prawie połowa wakacji..
Ale,zaraz.Z czymś mi się ta data skojarzyła..O Boże! Całkiem zapomniałam.Dziś..dziś był casting do filmu! Wskoczyłam na łóżku i zaczęłam łaskotać mojego 'chłopaka'.Nie przyzwyczaiłam się do tego,no ale cóż..Zayn od razu się zerwał i pocałował mnie w szyję. Powiedziałam mu o castingu.
-Na pewno Cię przyjmą - powiedział z entuzjazmem.
-Wątpię w moje szczęście,ale mogę spróbować.Przynajmniej jakoś urozmaicę sobie życie.
Potem wstałam i pożegnałam się z Zaynem.On jeszcze chciał pospać.Poszłam do pokoju Nialla.
Leżał z Paulą.Śmiesznie wyglądali,bo głowa mojej przyjaciółki spoczywała na brzuchu blondaska.
On tragicznie głośno chrapał,ale Pauli to nie przeszkadzało.Zresztą ona  coś gadała przez sen.
Wyglądali uroczo,ale..Casting czeka.Podeszłam do nich i skropiłam ich wodą.Niall zrobił śmieszną minę i powstał.Objął Paulę ramieniem i powiedział :
- Wstawaj,mamy gościa - i pocałował ją w usta.
- Kogo tak wcześnie tu niesie...- powiedziała z pół zamkniętymi oczami.
-Królewno,chyba zapomniałaś o castingu.Zbieraj się,bo trzeba jechać do Ciebie ubrać się w coś,umyć,pomalować.Tyle rzeczy do zrobienia - tak,tryskałam entuzjazmem i byłam uśmiechnięta.
- Jedź sama,mi się nie chce - powiedziała Paulin i wtuliła się w Horana który zaczął ją łaskotać.
-No,wstawaj! - powiedział i wziął ją na ręce - idziemy - powiedział i wyszedł z Paulą na pole,po czym włożył ją do auta Harrego - a teraz tu czekajcie,zawołam Loczka.
- No to mamy co robić.. - rzuciła niechętnie Paula.
- To nie koniec atrakcji - powiedziałam i dźgnęłam ją.
Po chwili przyszedł zaspany Harry.
-To gdzie Was zawieść? - spytał.
- Do mnie - powiedziała Paula.
Po paru minutach byliśmy pod blokiem przyjaciółki.Pobiegłyśmy na górę i szybko się umyłyśmy.
Potem szybki makijaż i został nam ubranie.Ja ubrałam się w jasne rurki,białą bokserkę i koszulę w kratkę,a włosy związałam w  wysoką kitkę.No i ubrałam sporo biżuterii.A no i szpilki.Paula 
miała na sobie wielki brązowy sweter i jeansowe rurki no i baletki.Jej włosy zostały rozpuszczone.
Była 10:20. Miałyśmy 10 minut na dojazd na ulicę Korkowską.Przyjechałyśmy spóźnione o minutę.
- Dzięki - powiedziałyśmy do Harrego i przytuliłyśmy go.
-Czekajcie! - powiedział i wyszedł z auta.Stary zwyczaj..Kopnął nas w tyłek,niby na szczęście..
- Zboczeniec - rzuciła Paula i pocałowała go w policzek.
Hazza przysunął się do mnie i czekał.
- No co? -zapytałam.
- Buziak! - krzyknął.
Dałam mu tego całusa,żeby nie tracić na czasie,a potem wbiegłyśmy do wielkiego białego budynku.
Było pełno dziewczyn.Jakie miałyśmy przy nich szanse? Pewnie równe zeru.Do pomieszczenia wszedł groźnie wyglądający mężczyzna.
- Jestem Derp - powiedział a na sali zapanowała absolutna cisza - Przyszłyście tu na casting,jak mniemam.Potrzebujemy dwóch osób.Każda z Was dostanie numerek.Kiedy usłyszycie swój numer mace wejść do sali.Tam zacznie się Wasza przygoda.O roli jeszcze nie wiecie.Dowiecie się później.
Jak wiecie wystąpią tu sławne osoby,więc prosimy o spokój.
I mężczyzna zniknął równie szybko jak się pojawił.Po chwili do sali weszła wysoka brunetka  przypinała każdej z nas na brzuch kartkę z numerkiem.Kiedy próbowała przypiąć kartkę na sweter Pauli,przyjaciółka odsunęła się.
- O nie! Mój sweter ?! Żartujesz Pani sobie?! To bawełna,nie dam jej skrzywdzić - powiedziała zbulwersowana Paulin.Wszystkie dziewczyn spojrzały w naszą stronę,a brunetka śmiała się z nas.
-No,dalej mam jeszcze dużo roboty.
I siłą przypięła etykietkę na Pauli.Ja miałam numer 1560,a Paula 1561. To się oczekamy...
                                                                  ***
I co sądzicie? : ) Już 10 rozdział.Mam nadzieję że się podoba. ; ) Jeśli,macie jakieś uwagi bądź zastrzeżenia piszcie w komentarzach : ) Dziękuje za wszystkie komentarze ! <3 Jesteście genialni :* No i jest już  1851 wejść,yeah ! <3







sobota, 3 marca 2012

Rozdział dziewiąty

Razem z Zaynem i Paulą szybko zbiegliśmy do pokoju Liama.Chłopak leżał na łóżku.
- Liam..- powiedziałam i spojrzałam na niego.
-  Słucham?- powiedział i uśmiechnął się jak zwykle.
- Czy Ty..Pamiętasz mnie?- spytałam.Bałam się usłyszeć odpowiedzi.
- No,jasne.Jak ja mógłbym Cię nie pamiętać- powiedział i rozczochrał mi włosy.
Ulga.I to jaka.A już się bałam.Więc,o co chodziło Pauli? Spojrzałam na nią,a ona pobiegła do Nialla.
Razem z Zaynem poszliśmy w jej stronę.
- O co chodzi? - spytałam jej w pokoju Nialla.
- Nie chciałam,żebyście się kłócili..I rzeczywiście mój plan zadziałał,bo przestaliście- powiedziała z uśmieszkiem.Niall przyciągnął ją do siebie i zaczęli się całować,a temu nie chciałam się przyglądać.
Wyszłam z pokoju,a za mną podążał Zayn.
- Nie przespałam się z Harrym-zaczęłam- po prostu wszedł w nocy do mojego pokoju i spytał,czy mógłby spać w jednym łóżku ze mną.
-Na pewno? - spytał Zayn.
- Na pewno- potwierdziłam i uśmiechnęłam się.Chłopak odwzajemnił uśmiech.
- To teraz chyba musimy zacząć przygotowania na urodziny Daniell -powiedziałam.
-Chyba tak - zeszliśmy na dół do kuchni.Szczerze to się ucieszyłam,że Zayn mi uwierzył.
Był przyjacielem i nie chciałam go stracić przez taką głupotę.Zależało mi na nim jak na...
-Daniell ! Co ty tu robisz? - wykrzyknęłam. Jej nie miało tu być. Przecież to ma być impreza niespodzianka.
-Przyszłam zrobić dla nas śniadanie,to chyba dobrze? - powiedziała ochoczo i uśmiechnęła się.
Popatrzyłam na Zayna.Też nie wiedział co robić.Powoli podeszłam do kuchni i strąciłam jajka.
- Ups - wypłynęło z moich ust - chyba będzie trzeba iść do sklepu..- zaczęłam.
- Dobra,dobra ja pójdę.a wy zróbcie jakieś śniadanie.
Daniell ubrała baletki i wyszła.
Podbiegłam do pokoju Nialla.Tam oczywiście para leżała rozwalona na łóżku.Paula opierała się o ramię Nialla który śpiewał i grał coś na gitarze.
- Paula szybko! Daniell poszła do sklepu,musisz ją jakoś odciągnąć do 20.Proszę - powiedziałam.
Przyjaciółka wstała z łóżka.Widać,że się jej nie chciało.Zeszła na dół i poszła tropem Dan.
Zawołałam wszystkich na dół,by pomogli w przygotowaniach.Zayn zajął się kurczakiem,Niall sałatkami ( choć co chwilę je zjadał ), Louis wybierał muzykę na imprezę,Harry tańczył przed telewizorem ( to nic,że nic pożytecznego nie robił,ale przynajmniej rozbawiał nas) ,a Liam
robił jakieś desery dla gości w kuchni.Ja poszłam zapakować prezent dla Daniell,a potem pomagałam chłopakom.O 19 poszłam do pokoju.Ubrałam się w beżowe rurki,a na górę założyłam bluzkę an ramiączkach z flagą Anglii.Włosy spięłam w tzw. rozwalonego koka i pomalowałam się.
o 19:30 zaczęli schodzić się goście.Już o 19:55 cały dom był wypełniony ludźmi których nie znałam.
Po chwili weszła Paula z Daniell.Podbiegły do nas ( mnie i 1D <3 )
- Co tu się dzieje? - zapytała zdziwiona Dan.
Wszyscy popatrzyliśmy się na siebie i wjednej chwili wykrzyknęliśmy : WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DANIELL !
Liam podbiegł do dziewczyny,wziął ją na ręce i pocałował,a ja z Paulą wręczyłyśmy jej prezent.
Dan zrobiła wielkie oczy.Uśmiechnęła się i powiedziała ze śmiechem :
- To bardzo miłe,ale coś Wam się pomyliło..Ja nie mam żadnych urodzin.
Wszyscy stanęliśmy osłupiali.Jak to żadnych urodzin?! Co ten Liam nam powiedział.
- Jakk to? - powiedział zrozpaczony Liam.
- Jesteś słodki,jak się martwisz- powiedziała jego dziewczyna- ale,pomimo tego bardzo wam dziękuję!A teraz nie traćmy czasu.Impreza trwa,a czasu nie cofniemy.
Wszyscy się rozeszliśmy.Siadłam na kanapie.W domu panował harmider.Głośna muzyka,wszędzie ludzie.Ło Boże.Nagle ktoś zakrył mi oczy.
-Zgadnij - powiedział tajemniczy głos.
- Harry - byłam pewna.Wszędzie rozpoznam jego głos.
I rzeczywiście nie myliłam się.
-Wszędzie Cię szukałem- powiedział i wręczył mi czerwoną różę.
- Nie trzeba było - powiedziałam i zarumieniłam się - słodki jesteś.
- Zatańczysz? -spytał.
-Z Tobą zawsze.
Poszliśmy gdzieś w kąt.Zaczęła lecieć wolna piosenka.Harry objął mnie w pasie i zaczęliśmy tańczyć.Co chwila deptałam mu nogi,ale on tylko się uśmiechał.Po tańcu podziękował.Cały czas obserwował mnie Zayn.
- To może teraz ze mną zatańczysz? - zaproponował.
-Czemu nie? - odpowiedziałam.
I znowu zaczęliśmy tańczyć.Po tańcu podszedł do mnie Louis.
- To może teraz ze mną? 
-Nogi mi odpadają -jęknęłam,ale chłopak już porwał mnie na 'parkiet'.
Nasz taniec musiał dziwnie wyglądać,bo cały czas wygłupialiśmy się i dźgałam go,po czym on oddawał mi łaskotkami.Po 12 byłam padnięta.Poszłam jeszcze na balkon się 'dotlenić'ponieważ w domu był straszny zaduch.Na balkonie spotkałam nie kogo innego jak Zayna.
Oparłam się o barierkę.
-Chcesz? - powiedział podając mi pudełko papierosów.
-Staram się rzucić.Ty też powinieneś - powiedziałam.
-Może kiedyś..Jak będę miał dla kogo.
- Masz to zrobić dla siebie,nie dla innych.
Na taras wyszła jakaś nieznajoma mi dziewczyna.Miała utlenione włosy i strasznie mocny makijaż.
Była ubrana w różową sukienkę.
-Chodź- powiedziała do Zayna i pociągnęła go w stronę wyjścia..

piątek, 2 marca 2012

Rozdział ósmy

Rano poszłam na zakupy.W domu wszyscy jeszcze spali i nie chciałam ich budzić.Kiedy wracałam z pełnymi torbami jedzenia ( kiedy jest w domu Niall,trzeba o to zadbać ) zauważyłam wielki kolorowy plakat na jeden z szyb sklepu.' Jeśli zawsze marzyłeś o karierze aktorskiej masz szansę ją zrealizować!
Poszukujemy aktorów do nowego filmu.Przyjdź na casting i zobacz na co Cię stać,może akurat dopisze Ci szczęście.
Casting odbędzie się 20 lipca o godzinie 10 : 30 przy ulicy Korkowskiej.'.
Przyznam,że zaciekawiło mnie to.W sumie to przyjechałam tu tylko na wakacje,ale mogę spróbować.
Zwłaszcza,że spodobało mi się tu.Kiedy wróciłam Niall z Louisem siedzieli przed telewizorem i wygłupiali się.
- Wreszcie przyszłaś - powiedział Lou i pocałował mnie w policzek - gdzie byłaś?
Chciałam mu odpowiedzieć,ale podbiegł do mnie Niall i wyrwał mi reklamówkę krzycząc : ŻARCIE !
Po chwili wszyscy zeszli na dół.Tak się składało,że Daniell nocowała dziś u Liama więc wzięła się za robienie nam śniadania.To mi odpowiada.Nawet bardzo!
- Wiesz,Paula..Dawno nie byłyśmy w twoim domu - zaczęłam - i jakoś opuściłaś się w clubie..
- Nam to nie przeszkadza - powiedział Harry i uśmiechnął się.
-Chyba masz rację.Zajrzę dziś do clubu- powiedziała przyjaciółka.
- Słuchaj.Co Ty na to,żebyśmy wybrały się na casting do filmu?- powiedziałam.
Wszyscy się we mnie wpatrzyli, a Paula otworzyła buzię.
- Na casting? Rany,nigdy na czymś takim nie byłam.
I zaczęłam im opowiadać o plakacie który zobaczyłam na mieście.Ustaliłyśmy,że możemy spróbować.Po śniadaniu Liam z Daniell poszli do kina,a my siedzieliśmy na tarasie.
- Jest sprawa - powiedział Zayn i popatrzył na mnie - Jutro Daniell ma urodziny,no i Liam chciał,żeby spędziła je jakoś tak..Fajnie,no wiesz.Masz jakiś pomysł? 
- To może melanż jakiś? - powiedziała ochoczo Paula.
- Dobry pomysł.Ugotujemy coś dobrego,zaprosimy dużo osób, no i jakiś prezent jej kupimy.Myślę,że by się ucieszyła - stwierdziłam.
Więc było już załatwione.Chłopaki pojechali na zakupy,a musieli tego kupić dużo,w końcu ma być sporo osób,a my z Paulin pojechałyśmy do galerii po jakiś prezent dla Dan.W końcu ustaliłyśmy,że kupimy jej śliczną kremową sukienkę,a do tego błękitną marynarkę.
Potem wstąpiłyśmy na chwilę do clubu Pauli.Nic nadzwyczajnego się tam nie działo,więc popędziłyśmy do domu 1D.Chłopaki już na nas czekali i dzwonili do znajomych,żeby wpadli jutro o 20. Wieczorem,kiedy już się ściemniało do domu w końcu zawitali zakochani.Daniell i Liam. Wszyscy poszliśmy na spacer.Gwiazdy bardzo jasno świeciły.Liam niósł na rękach Daniell i co chwilę się migdalili,a Niall szedł za rękę z Paulą i co chwilę ją 'dźgał'. Jako jedyna dziewczyna nie miałam chłopaka.No świetnie! Na spacerze byliśmy około godziny.Potem obtarły mnie baletki.Miałam całe spuchnięte nogi,no super.Jeszcze mi tego brakowało.
- Chodź - powiedział Louis i wziął mnie na barana.
- Kręgosłup Ci zaraz pęknie.Dam radę - powiedziałam,ale Lou nie ustępował.
Niósł mnie jakieś 15 minut,a potem podbiegł do nas Harry.
-Mała zmiana- powiedział i 'odebrał' mnie Louisowi,na co ten podbiegł do Nialla.
-Teraz moja kolej! - powiedział Lou i podniósł Paulę do góry.Niall zaczerwienił się i odpowiedział:
- To chyba moje dziewczyna.
Ale,na to nie zważałam.Od Loczka pachniało ślicznymi perfumami,jak zawsze.Pamiętałam ten zapach,w końcu ostatnio,sama się nimi wypsikałam,ale nie wracajmy do tego ;D
- Nie jest Ci zimno ? - zapytał mnie Harry.
-Nie- odpowiedziałam i poczochrałam mu jego bujne loczki.
- Harry to gorrrrrrący chłopak,prawda Hazza ? - powiedział Lou i wtulił się do Harolda.
Potem doszliśmy do domu.Poszłam na taras i wyciągnęłam papierosa.Po chwili usłyszałam za sobą
kroki i zobaczyłam Zayna.
- Masz - powiedział i obtulił mnie swoją bejsbolówką.
- Nie trzeba było , ale dzięki.Kochany jesteś - uśmiechnęłam się - chcesz? - i podałam mu papierosy.
Wziął jednego i zapalił.
- Mówiłaś na prawdę z tym castingiem? - zapytał po chwili.
-Raczej tak.W sumie to mogę spróbować.
- Czyli jak się dostaniesz to zostajesz w Londynie? 
- Wątpię w moje szanse,ale tak.Wtedy zostaję.
Uśmiechnął się.
- Podoba Ci się któryś z chłopaków? - zapytał.
wtf ? Z takim pytaniem do mnie wystrzelił,że kompletnie mnie zatkało.
- Dlaczego o to pytasz? - spytałam.
- Bo,najwyraźniej podobasz się Harremu i Louisowim,więc pytam czy któryś z nich też Ci się podoba.
Popatrzyłam na niego.Był czymś przygnębiony.
- Coś się stało ? - zapytałam.
- Nie,nic.. Ładnie dziś wyglądasz- dodał po chwili,a potem zbliżył się do mnie.
Jego oczy były zaledwie parę milimetrów od moich,a potem poczułam jego usta na moich.
Potem zamknęłam oczy i usłyszałam głośny krzyk Louisa : 
- Kolaaaacja gotowa !
Oderwaliśmy się od siebie ( ja i Zayn ) i poszliśmy na kolację,a potem nie zamieniliśmy ani jednego słowa.
W nocy szybko zasnęłam.Gdzieś koło 3 obudził mnie sms o treści ' co robisz? '. Był od Harrego.
Odpisałam ' No a co mogę robić o 3 w nocy ? ' Nie dostałam odpowiedzi.Czyżbym go uraziła?
Nie wydaje mi się. Ktoś zapukał.Powiedziałam cicho : proszę. Po chwili ukazała mi się sylwetka Harrego.Stal w samych bokserkach i uśmiechał się.
-A co Ty tu robisz tak późno? -spytałam.Trochę to dziwne! 
- Nie lubię spać sam..- znowu? ło Boże - mogę spać tu ?
- wskakuj - powiedziałam.
Harry od razu wszedł do łóżka.Próbowałam zasnąć,ale on cały czas bawił się moimi włosami.
- Długo jeszcze? - spytałam.
- Nie..- złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie.Co to ma być,nosz! Przedtem Zayn,teraz on? 
Nie mogę po prostu.
- Chyba pójdę spać - powiedziałam i odwróciłam się na bok.
- Dobranoc- powiedział Harold i pocałował mnie w szyję.Nie za daleko doszło między nami? 


***
Rano leżałam wtulona w Harrego.Dokładnie nie wiem jak to się stało.Próbowałam wstać,ale łatwe to to nie było.Harry coś gadał przez sen,ale nie dałam rady tego zrozumieć.Wstałam i poszłam do łazienki.W łazience napotkałam się na Zayna.
- Cześć - przywitałam się.
Nie odpowiedział,tylko poszedł do swojego pokoju.Fajnie mnie tak zlewać nie powiem.
Pobiegłam pod jego drzwi,które był zamknięte.
-Otwórz,proszę- powiedziałam i zapukałam.
Nie usłyszałam odpowiedzi.
- Zayn,o co chodzi? Porozmawiajmy.Proszę Cię.
Po 5 minutach drzwi uchyliły się i weszłam do środka.Zayn nie raczył na mnie spojrzeć.
-Stało się coś? - spytałam ponownie.
-Nie udawaj.Już Ci na mnie nie zależy ?- powiedział.Widziałam,że był smutny i dobity.
-Ale,o co chodzi? Bo ja się już pogubiłam..
- Spałaś z Harrym.
- A ty skąd wiesz? Śledzisz mnie czy jak? 
- Chciałem rano,wejść po moją bejsbolówkę i zobaczyłem Was.
-To nie tak jak myślisz..Zayn.
- A jak? 
Wtedy do pokoju wbiegła Paula.
-Liam stracił pamięć - krzyknęła,a my pobiegliśmy za nią do pokoju Liama.


                                                                            ***
Ok,dziś tak nie zbyt mi wyszło,ale ok ;D. Mam mętlik.Część chce,żeby Gabriella była z Harrym,a druga część z Zaynem :D Z kim wolicie? Tak dokładniej ;3 Inne rozdziały postaram się,żeby były dłuższe i lepsze.Obiecuję ! : )
Gdybyście chcieli być informowani o nowych rozdziałach piszcie tu : 41529010 : ) ;*

środa, 29 lutego 2012

Rozdział siódmy

Rano wszystko mnie bolało,bo chyba spałam na podłodze.Tak mi się przynajmniej wydaje.
Pewnie Louis mnie zepchnął,no co za.. ! Nie wiem jak on będzie spał z dziewczyną lub żoną..
No,ale dobra. Pomalowałam usta błyszczykiem i rzęsy tuszem,a potem zeszłam na dół.
Wszyscy już siedzieli na krzesłach a Paula robiła śniadanie.Nie powiem,ładnie to pachniało.
Siadłam przy Zaynie.Jak zwykle pachniało od niego cudnymi perfumami.Po chwili Paula podała nam śniadanie.Omlety z polewą toffi.Uwielbiam je.
- To w co się ubierzesz? - zapytała Paulin.
- Tak właściwie to nie mam w co - cała ja.Pełna szafa ubrań,a ja nie mam co na siebie włożyć na koncert chłopaków.
- To może małe zakupy ? - zaproponował Zayn - w końcu się na tym znam jak nikt - pf,tylko chwalić się umie!
- To idę się przebrać i jedźmy - powiedziałam.
Po zaledwie 10 minutach ja,Zayn,Paulin,Niall i Loczek siedzieliśmy już w aucie i jechaliśmy do galerii.Podobno największej w mieście.W sumie to dobrze,bo znając mnie obejrzę mnóstwo sklepów z sukienkami zanim coś mi się spodoba.
Po galerii chodziliśmy jakieś 5 godzin i nadal mi i Pauli nic się nie podobało.Chłopaki byli wykończeni i marudzili.
- Kiedy jedziemy? - powtarzał Niall co jakieś 5 minut.
- Na pewno coś w domu ładnego macie - powiedział Zayn.
A my tylko uśmiechałyśmy się i wchodziłyśmy do coraz to innych sklepów.W końcu - na szczęście Harrego,Nialla i Zayna - znalazłam śliczną czarną no i krótką ( co ucieszyło Harrego ) sukienkę.
Było cudna.Przymierzyłam ją,a wszyscy zaczęli mnie chwalić.Poszłam do kasy i zakupiłam moją kieckę.Teraz kolej na buty.Ich długo nie szukałam.Po paru minutach zaczęłam mierzyć wysokie też czarne jak sukienka szpilki.Ponoć wyglądałam w nich 'bosko' zresztą co dziwne,mi też się spodobały więc kupiłam je.Potem chodziliśmy chwilę z Paulin po sklepach.Ona wybrała łososiową krótką sukienkę z falbankami.Jezu,wyglądała prześlicznie! I do tego kupiła jeszcze morelowe szpilki.
Więc byłyśmy gotowe na wieczór.


***
Przed 19 chłopaki pojechali na miejsce koncertu a my z Paulą zaczęłyśmy się przygotowywać.
Ubrałyśmy się w nowe rzeczy.Został nam tylko makijaż i fryzura.Paula związała włosy w wysokiego kucyka i zrobiła delikatny makijaż.A ja..Cóż,moje włosy zostały rozpuszczone i lekko pofalowane falownicą.Makijaż był mocniejszy niż zwykle.Przed wyjściem poszłam do łazienki i popsikałam się perfumami,a potem zeszłam na dół do Pauli.
- Czujesz? - powiedziała moja przyjaciółka.
- Zależy co - odpowiedziałam.
- Perfumy..Harrego.Wydawało mi się,że pojechali jakąś godzinę temu.
I wtedy się kapnęłam.Byłam wypsikana męskimi perfumami,w dodatku Harrego.No to świetnie.
Nie było czasu na kąpiel.Musiałyśmy jechać.Na koncercie było pełno fanek i nie wiem jakim cudem ochroniarz zaciągnął nas gdzieś na blisko sceny.1D grali zajebiście,jak zwykle zresztą.Lou patrzył ciągle w moją stronę.To było..Takie słodkie.Pod koniec koncertu głos zabrał Hazza : 
 - A teraz chcielibyśmy zaprosić na scenę kogoś wyjątkowego - popatrzył na mnie.
Mikrofon wyrwał mu Niall i wykrzyknął :
- dwie wyjątkowe osoby,nie zapominaj - i uśmiechnął się
- więc na scenę chcielibyśmy zaprosić Gabriel Leander i Paulin Thomas! -wykrzyknął Zayn.
Osłupiałam.Tu jest tyle osób,a my mamy wyjść na scenę ?! Paulę też nie zbyt to ucieszyło,bo stała jak wryta.W końcu pociągnął nas ochroniarz i wciągnął na scenę.Na scenie Paula zaczęła grać coś na gitarze,a mnie Liam namówił do śpiewania razem z nimi piosenki More Than This.Kocham ją!
Po koncercie byliśmy padnięci.Od razu pojechaliśmy do domu,chodź Louis chciał zaciągnąć nas do jakiegoś klubu,no ale..Liam wziął ze sobą Daniell.To jest jego dziewczyna.Okazała się bardzo miła i od razu ją polubiłyśmy.W domu Daniell z Liamem zaczęli robić coś na kolacje,chociaż było dobrze po północy,ale wszyscy byliśmy głodni.Paula poszła się wykąpać.Lou włączył telewizor.Leciał jakiś horror.Uwielbiam horrory.Siadłam na fotelu,a koło mnie wepchnął się Zayn z Lou.Nie wiem jak,ale wylądowałam na kolanach Louisa.Harry siedział na podłodze i zasłaniał się kocem.Chyba się bał.
Zayn z Niallem mieli z tego niezły ubaw.Po chwili do pokoju weszła Paula w białym ręczniku i 'turbanie' na głowie.Usiadła na Niallu.Znaczy na jego kolanach.
- Nienawidzę horrorów - powiedziała przyjaciółka i wtuliła się w ramię Nialla.
- Cicho,teraz ważny moment - powiedział Niall i odepchnął głowę Paulin..Szkoda,że nie wiedział,że ona się nieźle wkurza.Od razu chwyciła za poduszkę i walnęła go w głowę.On oddał jej tylko pocałunkiem i przeprosił.
-To może pójdziemy do pokoju ? - powiedział Nialler i mrugnął do niej okiem.
Po chwili wziął Paulin na ręce i poszli do pokoju.W resztę nie wnikam..
Siedziałam jeszcze chwile z chłopakami w pokoju,a potem zasnęłam.Tylko na 30 minut.
Potem obudziło mnie chrapanie.Wstałam i leżałam na kanapie obok Harrego.W pokoju byliśmy sami.Czemu akurat z nim? Wstałam i chciałam pójść po coś do picia.
- Auuuuua! -zawył Harold.Przez przypadek stanęłam mu na jego loookach.
- Harry,nie widziałam,przepraszam - bąknęłam.Było mi głupio.W dodatku go obudziłam.
-Nic się nie stało - powiedział.Usiadł na łóżku - Tak przy okazji,żebym nie zapomniał..Wyjeżdżasz pod koniec wakacji? - zapytał mnie.Musiał mi o tym przypominać? 
- Najprawdopodobniej tak.Potem wrócę do Polski i zacznę jakieś studia.
- A nie możesz..Nie możesz tu studiować? - denerwował się.Był takie słodki.
- Nie wydaje mi się.W Polsce mam dużo znajomych,zresztą tu nie ma gdzie mieszkać.
- Jak to nie masz? Możesz mieszkać u nas.Chłopaki nie mieli by pewnie tego za złe.Ucieszyliby się.
A tu też poznasz znajomych.Zresztą masz nas,no nie? - w sumie miał rację.Ale miałabym u nich zamieszkać? To to na pewno nie!
- Musiałabym się poważnie zastanowić nad tym..Ale mieszkać tu na pewno nie będę - puknęłam go w czoło.
-Dlaczego? - zapytał.
- Źle bym się czuła.
- Ze mną wszyscy się czuję dobrze! Zawsze.Robiłbym Ci śniadania,śpiewał na dobranoc,chodzilibyśmy na spacery.. - nie zapomniał się trochę? 
- Nie zapędzaj się.Może byś mnie jeszcze mył ! Daj spokój Harry.Skończmy ten temat.
- Jeślibyś tylko chciała z tym myciem nie mam nic przeciwko.
Oboje się zaśmialiśmy.I wtedy on się zaczął zbliżać.Patrzył mi w oczy i złapał mnie ręką za policzek,
a potem krzyknął :
- masz tu włosa! 
A ja już myślałam..No dobra.Moja głupia wyobraźnia.Położyłam się i udawałam,że śpię.
Harry najwidoczniej się nabrał bo przybliżył się do mnie i wtulił się we mnie.Jak ja chcę już ranek!


                                                        ***
Więc jest już siódmy rozdział.I mam pytanie.Prowadzić dalej bloga,czy nie? : ) Odpowiedzi piszcie w komentarzach : >
Gdyby ktoś miał jakieś pomysły na nowe notki,lub coś to piszcie na mojego e maila ; gabiiii@spoko.pl
A jeśli chcecie być informowani o nowych notkach piszcie do mnie na gg : 41529010 :) 
Trzymaaaać się smerfy! <3